Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Filozofia codzienności

Maria Szyszkowska Maria Szyszkowska

Skuteczność słów

Oswald SpenglerSkuteczność słów, to znaczy siła ich oddziaływania, nie ma nic wspólnego z tym, czy mogą być one oceniane jako zgodne z moralnością. Podkreślam to, ponieważ Machiavelli radził władcom, by stwarzali pozory moralności, jeśli pragną zachować władzę. Słowa Goebbelsa miały ogromny wpływ na Niemców. Mussolini i Hitler porywali tłumy. Ich słowa miały moc zniewalającą.

Siłę oddziaływania słów potęgują właściwości charyzmatyczne. Warunkiem tego pozaracjonalnego wpływu wypowiedzi jest zgodność słów z przekonaniami mówiącego. Nic więc dziwnego, że niweczy moc słowa konformizm. Trudno jest przekonać słuchaczy, jeśli wypowiadane słowa pozostają odległe od wyznawanego światopoglądu.

Jedność słów, myśli i czynów była czymś oczywistym w starożytności. W tej perspektywie można niestety zasadnie mówić o regresie ludzkości. Obecnie słowa, w związku z cichym przyzwoleniem na konformizm, przestają oddziaływać. Nie przywiązujemy znaczenia do składanych obietnic, zwłaszcza gdy pochodzą one ze strony polityków.

Słowność jest wyrazem szacunku zarówno dla siebie, jak i dla drugiego człowieka. Świadczy o wysokiej ocenie słowa, jako sposobu wzajemnego porozumiewania się. Problem ten urasta w dobie rozkwitu techniki, bowiem bezpośredni kontakt człowieka z człowiekiem zostaje zastąpiony przez wynalazki techniczne, by wymienić telefony, esemesy, maile. Wygoda sprawia, że często odwołujemy się do tych wynalazków, bo nie chce się nam spotkać z innym człowiekiem. W bezpośredniej rozmowie rolę nadrzędną odgrywają elementy pozaracjonalne; wyraz oczu, tembr głosu, mimika, gestykulacja etc.

Moc słowa wzmaga się, o ile umiemy słuchać. Jest to obecnie rzadka właściwość. Umiejętność słuchania zanika. Słuchać, to znaczy nie tylko rejestrować czyjąś wypowiedź, ale także starać się ją zrozumieć. Na rozumienie składa się wczuwanie się w sytuację mówiącego, czy na przykład odkrywanie motywów dla których ktoś wypowiada jakiś pogląd. Umie słuchać ten, kto zdaje sobie sprawę z tego, że nie posiadł jedynej, niepodważalnej prawdy. Ten element agnostycyzmu i dążenie do pogłębienia własnych poglądów zachęca do analizy wypowiadanych przez kogoś słów. To bardzo ważne, by stykać się z osobami reprezentującymi rozmaite środowiska, z ludźmi o różnym poziomie wykształcenia i wykonującymi odmienne zawody. Inna jest bowiem treść światopoglądu uczonego, inna robotnika, a odmienny od nich jest światopogląd członka pierwotnych plemion, by przytoczyć przykład zaczerpnięty z dzieł Oswalda Spenglera. Filozof ten ilustrował w ten sposób odmienność poglądów i zarazem wypowiedzi. Świat jest różnorodny, złożony, co usprawiedliwia możliwość wygłaszania opinii dalece różniących się od siebie i jednocześnie uznawanych za prawdziwe przez osoby formułujące je.

 

Poczucie, że słowo nie musi wyrażać poglądów mówiącego prowadzi do tego, że przestajemy je poważnie traktować. Jednocześnie od kilku dziesiątków lat jesteśmy skłaniani do tego, by prowadzić dialog w społeczeństwie i w życiu osobistym. Ma on nie dopuszczać do konfliktów. Problem ten staje się poważny wobec dochodzącego do głosu fanatyzmu. Nie chodzi o to, by ustalać, kto ma rację, bo na tej drodze niemożliwe jest znalezienie porozumienia. Dialog wymaga rezygnacji z nawracania na własne poglądy. Jest to istotna przestroga jeśli się zważy, że dialog ma też być prowadzony między przedstawicielami rozmaitych kultur.

Paradoksalne jest, że słowo utraciło swoje dawne znaczenie właśnie w epoce, którą Heidegger określił jako odznaczającą się szczególną gadatliwością. Trzeba też dodać, że żyjemy w czasach wzmagającego się oddziaływania kultury obrazkowej, która powoduje obniżone znaczenie słowa pisanego oraz mówionego. A nie tak dawno, w okresie dwudziestolecia międzywojennego, wspaniale oddziaływał, kształtując umysły polski Sokrates czyli Franciszek Fiszer. Ten filozof, przyjaciel pisarzy i artystów, słowem mówionym zaszczepiał nowe sposoby ujmowania rzeczywistości. Czynił to, jak wiadomo, w miejscach dziś niedocenianych, niemal nieistniejących, to znaczy w kawiarniach literackich. Myślicielem, który pod pewnymi względami kontynuował dzieło Fiszera po drugiej wojnie światowej był

Alfred Łaszowski. Podobnie jak Fiszer oddziaływał przede wszytkim słowem mówionym.     

 

Maria Szyszkowska

 

Artykuły z tej kategorii

  • Druidki

    Czytając historyków, archeologów czy laików zafascynowanych kulturą celtycką, natkniemy się na różne opinie i wizje dotyczące druidów. Badacze najczęściej piszą o mężczyznach, gdy tymczasem z legend i zapisów historycznych jasno wynika, że w gronie druidów znajdowały się także kobiety.…

    Czytaj więcej...

  • Patronka dobrej śmierci

    Opiekunka górników, hutników, marynarzy, rybaków, żołnierzy, kamieniarzy, artylerzystów, pracowników prochowni i arsenałów – czyli wykonawców niebezpiecznych zawodów i wszelkiego rodzaju ryzykantów. Patronka Śląska, Saksonii, Lotaryngii, Zagłębia Ruhry, południowego Tyrolu, Edessy i Kairu. Wierzono, że jej opieka ochroni ludzi przed burzą, błyskawicami, ogniem i wypadkami podczas wybuchów.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.