Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Miejsca mocy

Jacek Słomiński Jacek Słomiński

Cud w Sokółce

Kosciol sw Antoniego w Sokolce2W październiku 2008 roku w kościele św. Antoniego w Sokółce na Podlasiu miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Upuszczona na ziemię hostia przemieniła się w kawałek ludzkiego serca. Komisja kościelna nie odnalazła śladów ingerencji człowieka. Teraz musi to potwierdzić Stolica Apostolska. Jeśli Watykan uzna owo wydarzenie za cud, będziemy mieli w Polsce nowe miejsce kultu, do którego zaczną zjeżdżać pielgrzymki z całego świata.

Hostia stała się ciałem

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 12 października 2008 roku, w trakcie mszy św. o godzinie 10.00. Podczas udzielania Komunii świętej ksiądz niechcący upuścił komunikant. Zauważył go dopiero, gdy wracał z kielichem do tabernakulum – leżał on na schodku prowadzącym do ołtarza. Kapłan podniósł opłatek i postąpił dalej zgodnie z procedurą liturgiczną, czyli umieścił go w naczyniu z wodą, zwanym waskulum, gdzie powinien się rozpuścić w naturalny sposób. Według liturgii rozpuszczonej w wodzie hostii nie traktuje się już jak Ciała Chrystusa, a tylko jak mąkę, z której zrobiono opłatek. Po mszy św. przeniesiono zawartość waskulum do naczynia ulokowanego w sejfie w zakrystii. Tydzień później zobaczono, że woda w naczyniu zabarwiła się na czerwono, a na zanurzonym komunikancie jest plama, sprawiająca wrażenie krwi. Zawartość wylano na korporał, mały obrus, na którym podczas mszy stoi kielich i patera. Na opłatku znajdowało się coś, co wyglądało jak skrzep. Sokólscy księża, mając świadomość, że mogą mieć do czynienia z cudem, powiadomili o tajemniczym zjawisku białostocką kurię.

Dowody naukowe i teologiczne

Św. Tomasz z Akwinu określił cud jako „coś, co uczynił Bóg poza porządkiem natury”. Cud stanowi wydarzenie nadzwyczajne, które przekracza prawa natury i zakłada specjalną interwencję Boga.

Kościół jest bardzo ostrożny w ogłaszaniu cudów. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że ingerował w nie człowiek. Duchowni nie wierzą w słowa i w takich przypadkach wykorzystują najnowsze zdobycze nauki. Oceny cudu zawsze dokonuje się, stosując podwójne kryteria – naukowe i teologiczne. Jeśli cuda dotyczą innych wydarzeń niż uzdrowienia, powoływani są eksperci z różnych dziedzin nauki.

Białostocka kuria powierzyła badania tajemniczej substancji niezależnie dwojgu naukowcom z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku – prof. Marii Sobaniec-Łotowskiej i prof. Stanisławowi Sulkowskiemu. Oboje są autorytetami w dziedzinie patomorfologii, nauki zajmującej się ludzkimi tkankami. Pracują nad tymi zagadnieniami od ponad 30 lat. Badania zostały objęte ścisłą tajemnicą. Jednocześnie ordynariusz diecezji białostockiej, Ksiądz Arcybiskup Edward Ozorowski, powołał specjalną komisję kościelną do zbadania, czy w Sokółce mogło dojść do cudu. W skład komisji weszło trzech profesorów teologii z białostockiego seminarium.

Dwoje niezależnych patomorfologów z Uniwersytetu Medycznego wydało identyczną opinię. W zabarwionej części komunikantu znaleźli włókna tkanki ludzkiego mięśnia sercowego albo coś, co ze wszystkich tkanek organizmu najbardziej ten mięsień przypomina.

Komisja kościelna przesłuchała świadków, sprawdziła okoliczności domniemanego cudu, wzięła też pod uwagę orzeczenia patomorfologów. Nie stwierdzono ingerencji człowieka podczas tajemniczego zdarzenia w Sokółce.

Wyniki badań komisji nie przesądzają o cudzie. Akta sprawy przekazano do Nuncjatury Apostolskiej w Warszawie. Teraz wszystko zależy od oceny Watykanu. Procedura oficjalnego uznawania przez Kościół cudu jest bardzo żmudna. Trwa kilka, a czasem nawet kilkanaście lat.

Wierni są przekonani, że to ciało Chrystusa

Wydarzenie w Sokółce bardzo szybko przestało być sprawą lokalną. Mimo że cud nie został oficjalnie uznany przez Kościół, do miasta zaczynają przyjeżdżać wierni z różnych stron Polski. Ludzie modlą się o szczególne łaski i uzdrowienia. Przemieniona hostia znajduje się obecnie w tabernakulum sokólskiego kościoła. Wiele osób już teraz uznało ją za relikwię.

Zdarzenie z kościoła św. Antoniego porównywane jest z tym, jakie miało miejsce w VIII w. we włoskiej miejscowości Lanciano. Wówczas to – podczas mszy św. – hostia w rękach kapłana przemieniła się w ciało, a wino w bryłki krwi. Kościół uznał to za cud eucharystyczny. Grudki krwi i cząstki ciała są do dzisiaj przechowywane w kościele św. Franciszka z Asyżu. W 1970 roku ponownie zbadano relikwie, używając najnowocześniejszych metod naukowych. Badanie potwierdziło, że owo ciało stanowi fragment ludzkiego mięśnia sercowego. Wierni z Sokółki nie mają najmniejszych wątpliwości, że u nich będzie tak samo.

Dziwne losy sokólskiego kościoła

Z kościołem św. Antoniego w Sokółce wiąże się kilka zagadkowych historii. W czasie II wojny światowej Niemcy podłożyli pod świątynię ładunki wybuchowe. Jednak nie zostały one odpalone. Budowlę ocalił przed zniszczeniem ks. Stanisław Fiedorczuk, żołnierz Armii Krajowej. Mieszkańcy Sokółki uznali to wówczas za cud. Podobnie mówiono o innym wydarzeniu z czasów wojny. Na schody prowadzące do kościoła spadła bomba, zrzucona przez samolot. Cudownym zbiegiem okoliczności nie wybuchła. Pocisk rozbroił pewien Rosjanin, który za wykonaną pracę kazał zapłacić sobie wódką.

Miała tam miejsce też inna tajemnicza historia… W latach osiemdziesiątych zauważono, że z mozaiką umieszczoną na frontowej ścianie świątyni dzieje się coś dziwnego. Na twarzy Matki Boskiej pojawiły się rysy, podobne do tych z oblicza częstochowskiej Czarnej Madonny. Mówiono, że kiedy dojdą one do serca, nastąpi koniec świata. Przepowiednia, na szczęście, się nie sprawdziła.

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.