Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Miejsca mocy

Robert Buchta

Zadziwiający spektakl

1 Chroberz - gotycko-renesansowy kosciol
2 Chroberz - wnetrze kosciola
3 Chroberz - Palac Wielopolskich
4 Chroberz - wojownik celtycki strzegacy wystawy
bwd 1/4 
fwd

W murach pałacu Wielopolskich mieści się dzisiaj Szkolny Ośrodek Dziedzictwa Kulturowego i Tradycji Rolnej Ponidzia. Dla tych, którzy chcą poznawać sekrety minionych wieków, przygotowano liczne wystawy. Sporym zainteresowaniem cieszy się ekspozycja archeologiczna zatytułowana „Starożytne Skarby Ponidzia”, poświęcona w głównej mierze odkryciom, jakich dokonano w pobliskich Pełczyskach. Urodzajne gleby lessowe przyczyniły się do tego, że na południowo-wschodnim krańcu Niecki Nidziańskiej dominuje dzisiaj głównie krajobraz rolniczy. 7500 lat temu żyzne gleby tej urokliwej krainy urzekły pierwszych rolników, którzy dotarli tutaj z południa Europy. Ci ludzie pozostawili po sobie wiele tajemnic, które archeolodzy wciąż odkrywają.

Zwykle turyści chętnie przestępują próg pałacu, aby przyjrzeć się również Galerii Geograficznej, eksponatom zgromadzonym w Izbie Pamięci Republiki Pińczowskiej czy Galerii Regionalnej. Od czasu do czasu przybywają do Chrobrza poszukiwacze skarbów, próbując odnaleźć skarb Langiewicza lub inne dobra materialne, ukryte w przepięknym przypałacowym parku, w poprzednich epokach, w czasie licznych burz dziejowych, których los nie szczędził tej ziemi, a o których wspominają miejscowe legendy.

Tymczasem w wakacje A.D. 2009 ludzie z całej Polski przyjeżdżali po to, by na własne oczy zobaczyć coś zupełnie innego: zadziwiający spektakl gry światła i cienia na miejscu po ściętym konarze starego jesionu. Nieco zagubionym dodatkowych wskazówek udzielali nawet kierowcy busów kursujących przez Chroberz.

Żeby prześledzić historię tego interesującego zjawiska, musimy cofnąć się w czasie o kilka miesięcy. Wszystko bowiem zaczęło się w marcu tego roku, gdy właściciel posesji postanowił ściąć jeden z konarów rozłożystego drzewa. Zadanie było banalnie proste. Zatem szybko się z nim uporał i zapomniał o sprawie. Jednak po kilku tygodniach na miejscu po ściętym konarze syn właściciela posesji zauważył coś, co przypominało namalowany na drewnie obraz. Obraz niezwykły, do którego powstania człowiek ręki nie przyłożył.

Jaką postać przedstawiał obraz? Niestety, co do tego moi rozmówcy nie byli zgodni. Jedni mówili, że Jezusa (ukazanego w lekko przekrzywionej pozie). Inni, iż twarz starej kobiety, jeszcze inni – demona. Usłyszeć można było nawet głosy, że początkowo postać mrugała oczami. Byli też tacy, którzy nie mogli dopatrzyć się tutaj niczego.

Tym ciekawym fenomenem natychmiast zainteresowali się dziennikarze. Wieść szybko się rozniosła, toteż tysiące ludzi zaczęły przybywać do Chrobrza, oczekując rzeczy niezwykłych. Jeśli nie mogli dojrzeć niczego na miejscu ściętego konaru, przyglądali się uważnie pozostałemu rysunkowi drzewa i odkryli kolejne tajemnice starego jesionu. Ludzie wypatrzyli na wysokości jednego z rozgałęzień zarys pochylonej postaci Matki Boskiej. Tu i ówdzie podobno pokazywano sobie także inne rzeczy.

Jeszcze na początku sierpnia nie było problemu, aby dostrzec obraz za dnia. Jednak wraz z upływem czasu zaczął zwolna rozpływać się w fakturze drewna. Kiedy przyjechałem do Chrobrza 16 sierpnia, mieszkańcy radzili, żeby poczekać do zmierzchu i oświetlić ten fragment jesionu lampką. A najlepiej – jeśli takową funkcją dysponuje aparat – wykonać zdjęcie w podczerwieni. Lokalna prasa co prawda donosiła, że ludzie nie przychodzili tutaj się modlić, niemniej moją uwagę przykuły leżące pod drzewem, wypalone małe znicze czy ślady po parafinie.

Artykuły z tej kategorii

  • Polska Jerozolima

    Około 1595 roku Mikołaj Zebrzydowski i jego żona, Dorota z Herbutów ujrzeli z okien zamku, ponad zboczem sąsiedniej góry Żarek niecodzienne zjawisko: jaśniejące nieziemskim blaskiem trzy krzyże. Obserwowali je, aż zniknęły wraz z ostatnimi promieniami zachodzącego słońca. To zdarzenie natchnęło Zebrzydowskiego, aby w miejscu pojawienia się krzyży zbudować kościół.…

    Czytaj więcej...

  • Sekrety kamiennych bab

    Każdy, kto trzy razy pogłaszcze po głowie przysadziste kamienne baby, które przycupnęły nad Motławą, tuż obok gmachu gdańskiego Muzeum Archeologicznego, wypowiadając przy tym w myśli życzenie, może liczyć, że wkrótce się ono spełni. Tak przynajmniej głosi jedna ze współczesnych miejskich legend. Szczególnie często z magicznej pomocy granitowych posągów korzystają studenci trójmiejskich uczelni podczas sesji egzaminacyjnych. Wydeptana wokół rzeźb trawa świadczy, że chętnych nie brakuje.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.