Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Niezwykłe zjawiska

Aldona Kowalewska

Wędrujące zwłoki

wampirNieśmiertelność wampirów interesuje ludzi od czasu, kiedy po raz pierwszy opisano powrót „zwłok” z grobu do świata żywych.

– Wampiry nie zawsze są złe – uważa dr Peter Mario Kreuter z Regensburga, specjalizujący się w badaniach nad wiarą w wampiry w południowych regionach Europy. – Znalazłem wieś we Francji, w której do dzisiaj przetrwała opowieść o matce-wampirzycy powracającej do żywych, by karmić swoje dziecko.

Chociaż wiara w istnienie wampirów narodziła się na terenach dzisiejszej Rumunii, Bułgarii i w Albanii, to centrum badań znajduje się w niemieckim Regensburgu. Natomiast najstarsze i najbogatsze w dokumenty na ten temat archiwa mieszczą się w Wiedniu, do którego z całej Europy w ostatnim czasie przyjeżdża coraz więcej naukowców i etnologów. Jak się okazuje, udział nauki w badaniach nad wampiryzmem jest niewielki.

Pomimo że egzystencja wampira w aspekcie biologicznym i naukowym zdaniem naukowców nie jest możliwa, fascynują ich opisane przypadki i szukają dla nich wytłumaczenia w źródłach etnograficznych.

Pierwsze wampiry

Pierwszym pisemnie „udokumentowanym” wampirem był Giure Grando (zm. 1656) ze wsi Kringa leżącej w dzisiejszej Chorwacji. Informację o nim zamieścił w swej kronice Honor księstwa Krain z roku 1672 Johann Weichard Valvasor. Wynika z niej, że Grando szesnaście lat po swojej śmierci wstał z grobu i jako „strigon”, czyli „niemartwy” terroryzował rodzinną wioskę. Nękał nocami tylko te kobiety, które źle traktowały swoich zmarłych mężów. Ponadto w zakres jego „niegodziwych praktyk” wchodziły wędrówki około północy przez wieś, zaglądanie do okien i natarczywe stukanie do drzwi. W domu, do którego zapukał, wkrótce ktoś umierał. Jak mówili wieśniacy: „Strigon przyszedł go zjeść”. W końcu wszyscy mieszkańcy wioski zebrali się nad jego grobem, a dziewięciu mężczyzn wykopało trumnę i w jego serce wbiło osikowy kołek. Sam zaś Valvasor określił tę ceremonię jako wyraz zabobonów i przesądów.

Z kolei Petar Plagojević lub Blagojević (zm. 1725) mieszkał we wsi Kisilova (dzisiejsze Kisiljevo) niedaleko Požarevacu. Po jego śmierci ludzie we wsi zaczęli zapadać na nieznaną im chorobę, której ówcześni medycy nie potrafili zdiagnozować. Podobnie jak w przypadku Granda ci, których odwiedzał nocami, wkrótce umierali. W końcu mieszkańcy, obawiając się o życie swoich rodzin, zebrali się na cmentarzu i otworzyli grób. Plagojević wyglądał jak żywy, a w kącikach jego ust widniały krople zastygłej krwi. Natychmiast przebito mu serce osikowym kołkiem, po czym spalono zwłoki. Wieść o tym wydarzeniu dotarła nawet do Wiednia i wkrótce do Kisilova przyjechał wysoki urzędnik państwowy, S. Frombald. Po zbadaniu przebiegu wydarzeń orzekł, że motywem działania wspólnoty był strach przed wampirem.

Innym znanym wampirem był serbski wojak, Arnold Paole (zm. 1732), który pochodził ze wsi Medvedga. Po zakończonej służbie wojskowej w armii osmańskiej, wiosną 1727 roku wrócił do rodzinnej wioski na Morawach w pobliżu serbskiego miasta Niš. Zakochał się w córce właściciela ziemskiego i wkrótce się z nią ożenił. Dopiero wtedy wyjawił najbliższym, że kiedy wraz z wojskiem stacjonował niedaleko Gossowa (dzisiejsze Kosowo), był świadkiem rytuałów związanych z wampiryzmem. Tamtejsi mieszkańcy uważali, że jeśli kogoś za życia dosięgnie klątwa lub popełni samobójstwo, nie zazna spokoju po śmierci i zamieni się w wampira. Jego samego w nocy często odwiedzał „niemartwy”. Żeby się od niego uwolnić, odnalazł jego grób, zwłoki wykopał i spalił. Potem mieszkańcy wioski polecili Arnoldowi zjedzenie ziemi z jego grobu, by uchronił się przed atakami wampirów. On jednak nie zrobił tego. Wydarzenia te złamały go psychicznie, na skutek czego został zwolniony ze służby. Kilka lat później w rodzinnej wiosce śmiertelnie potrącił go wóz z sianem. Zaczęto widywać go nocami. Niezwłocznie zawiadomiono władze w Belgradzie. Tam powołano komisję, w skład której weszło dwóch wojskowych, ksiądz i dwóch lekarzy sztabowych. Po otwarciu grobu zobaczyli nietknięte zwłoki, a stan włosów i paznokci wskazywał na ich dalszy wzrost. W tej sytuacji serce przebito kołkiem a ciało natychmiast spalono. Jeden z obecnych przy tym lekarzy sztabowych, Johann Flückinger wysłał raport do Wiednia, w którym szczegółowo opisał ekshumację i spalenie zwłok. Informacja została opublikowana w wielu gazetach i stała się początkiem europejskiej dyskusji na temat wampiryzmu.

Najwięcej wzmianek na temat wampiryzmu naukowcy znajdują podczas badań nad historią języka albańskiego. Ciekawych informacji dostarcza również literatura ludowa. Z zachowanych zapisków wyczytać można informację o kobiecie-wampirzycy, pojawiającej się na bitewnych polach w czasach wojny osmańskiej. Są wzmianki o żołnierzach tureckich, którzy zginęli podczas walk z albańskimi i greckimi przeciwnikami, a potem wstali z grobu i włóczyli się po okolicy. Wiara w wampiry na terenach dzisiejszej Albanii ma korzenie chrześcijańskie i turecko-islamskie. Nawet współcześnie w miejscowości Zadrami w pobliżu Szkodry żaden z mieszkańców nie zatrzyma się nocą przy cmentarzu. Jeszcze do niedawna na Bałkanach wierzono, że wampirami mogą zostać osoby narodowości tureckiej i cygańskiej, ale naukowcy szybko to sprostowali. Historyczne źródła, do których dotarli, określają wiek, płeć i właściwości człowieka stającego się wampirem, ale nie informują o etnicznej przynależności, która ułatwiałaby to przeistoczenie.

Wędrujące zwłoki

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.