Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Niezwykłe zjawiska

Robert Buchta

Diabelski Kamień

Wichraz Diabelski Kamien widok od strony polnocnejW widłach Stradomki i niewielkiego potoku, na wzgórzu Wichraz w leśnej ostoi skrywa się Diabelski Kamień. Wejście na wzniesienie od strony wsi Cichawka wymaga dobrej kondycji i zamiłowania do wspinaczki. To prawdziwa próba wytrzymałości. O wiele dogodniejsza ścieżka prowadzi do piaskowcowej wychodni z przysiółka Libichowa. Ściana południowa prezentuje się nader skromnie. Kiedy kilka lat temu stanąłem przed nią po raz pierwszy, napisy i różne dziwne znaki wykonane fluorescencyjną farbą zepsuły mi apetyt na tajemnicę, tak rozbudzony przecież przez legendy zasłyszane gdzieś w dole. Wyraźnie odbierały chęć, by pozostać tu dłużej. Tymczasem ten na pierwszy rzut oka niepozorny ostaniec ukazał swoje zwaliste cielsko, górujące nad przepaścistą doliną, od północy. Szczęśliwie wolne od śladów obecności jakiegoś miejscowego „artysty”.

Uznałem, że to dobra chwila, żeby usiąść, spróbować skonfrontować legendy z rzeczywistością. Starzy ludzie z Libichowej i Cichawki powiadają, iż kamień znalazł się na owym wzniesieniu za sprawą jednej z diabelskich sztuczek. Dawno, dawno temu, gdy tylko okupant szwedzki się wycofał, ludzie przystąpili do odbudowy kraju ze zniszczeń. W całkowitej ruinie był wówczas klasztor w pobliskiej Trzcianie. Mimo wszystko postanowiono przywrócić mu dawny blask. Nie spodobało się to Lucyferowi, który wysłał swojego sługę, by ten pokrzyżował ludziom plany. Niewiele myśląc, czart z piekieł rodem pochwycił ogromny głaz z Lasu Kopalińskiego i ruszył w kierunku Trzciany. Jednak w życiu tak bywa, że gdzie zło się zaczyna panoszyć, tam zjawia się dobro, aby ograniczyć zasięg jego szkód. Tak też się stało i tym razem. Kiedy diabeł przelatywał nad wzgórzem Wichraz, ujrzał piękną Białą Panią w lśniących, powłóczystych szatach, sięgających ziemi i otulających zabudowania kościelne. Zupełnie zaskoczony tym niezwykłym widokiem diabeł z wrażenia upuścił głaz, który osiadł na zalesionym zboczu. I tylko geolodzy upierają się, iż było inaczej. Że niesamowite kształty nadały piaskowcowej wychodni połączone siły wód deszczowych, lodu i śniegu, wspierane silnymi porywami wiatru.

Oczywiście procesy wietrzenia mechanicznego działają do dziś, nadal kształtując tutejszy krajobraz. Tyle tylko, że zmieniło się ich tempo i poza wyjątkowymi sytuacjami czas wyznaczony życiem ludzkim nie pozwala zaobserwować rozlicznych zmian, które się nieustannie dokonują. Tym bardziej takie wyjątkowe sytuacje pozwalają przekonać się o potędze sił, które za nimi stoją. Osuwiskom, skalnym obrywom, bo o nich mowa, sprzyjają znaczne nachylenia stoków. Tak się akurat składa, że w rejonie masywu Wichraza stromo nachylonych stoków nie brakuje. W 2008 roku nie zaskoczył mnie zatem widok bezładnie rozrzuconych bloków skalnych w korycie Cichawki, wijącej się u stóp wzniesienia uginającego się ciężarem Diabelskiego Kamienia. Powiewające na wietrze fragmenty runa leśnego, staczające się po zboczu drobne kamienie zdawały się świadczyć, że akt tworzenia jeszcze się nieWichraz kamiennego mostu ani sladu stan obecny 2012 rok zakończył. Chaos był tutaj tylko pozorny. Bliżej się przyjrzawszy, dostrzegłem oryginalny kamienny most utworzony z kilku wielkich, nieobrobionych bloków skalnych. Jego niezwykłość była tym większa, że nie wzniosły go przecież ręce ludzkie, lecz potężne siły Natury. Dały tym samym szansę szemrzącej poniżej mostu Cichawce bez większych przeszkód dotrzeć w objęcia Stradomki.

Nadeszły lata mokre. Szczególne piętno na tutejszym krajobrazie odcisnął rok 2010. Cichawka kilkukrotnie wylewała. Most początkowo dosyć skutecznie przeciwstawiał się naporowi spienionych wód, ale padające nieustannie ulewne deszcze spowodowały, że nasiąknięty grunt z czasem przestał dawać całej konstrukcji właściwe oparcie. W rytmie uderzeń rozszalałego żywiołu most kołysał się coraz bardziej, i bardziej... Za którymś z kolei atakiem jeden z jego filarów zachwiał się, po czym zniknął w spienionej brązowej kipieli. Za nim podążyły dwa kolejne głazy. A gdy po kilku dniach woda opadła, po niezwykłym moście nie pozostał żaden ślad. Dziś, patrząc na bezładnie porozrzucane bloki skalne, przemieszane ze sporą ilością mułu i żwiru, trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno stał tu niezwykły most wzniesiony przez siły Przyrody. Niecodzienna konstrukcja przetrwała zaledwie trzy lata. Wyłoniła się z chaosu i w tym chaosie bez błysku fleszy się pogrążyła. Na szczęście jej istnienie udało się uchwycić obiektywem aparatu. Fotografia kamiennego mostu na zawsze pozostanie dla mnie zaskakującym świadectwem możliwości twórczych Natury.

Tekst i zdjecia: Robert Buchta

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.