Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

lewandowska

Uzdrowiciele, Terapeuci, Radiesteci

Agnieszka Kamska

Agnieszka Kamska

Agnieszka Kamska. Krakowska terapeutka-uzdrowicielka z 25-letnim doświadczeniem nie ma wątpliwości, iż homeopatia to klucz do zdrowia. Odkrywając, że homeopatii Hanemanna nie można przenieść w nasze czasy literalnie, bez żadnych zmian, stworzyła własną szkołę homeopatii. Trafność tej decyzji potwierdza jej praktyka i opinie tysięcy chorych zaskoczonych dogłębną diagnostyką homeopatyczną oraz ich zadowolenie z efektów kuracji w szeroko rozumianym pojęciu zdrowia. Są one tym bardziej spektakularne, że Agnieszka Kamska leczenie homeopatyczne wspomaga wieloma innymi metodami z zakresu medycyny niekonwencjonalnej.

Do jej krakowskiego gabinetu BIOKAM przybywają chorzy z całego świata z rozmaitymi problemami. Często przychodzą, kiedy już nic nie pomaga i wychodzą oszołomieni. Terapia każdej osoby jest dostosowana indywidualnie. Spotkanie polega na równolegle prowadzonej diagnostyce i terapii. Metody dobiera w zależności od potrzeb. Wiek człowieka nie ma znaczenia. Podczas terapii bierze pod uwagę zestaw przypadłości psycho-fizyczno-duchowych. Traktuje chorego holistycznie. W tej terapii nie same objawy są najważniejsze, bowiem klucz do nich, czyli przyczyna, rzadko kiedy znajduje się tam gdzie one. Dlatego wielu ludzi leczy się latami, tworząc iluzje bycia zdrowym lub chęci powrotu do zdrowia. – Jestem racjonalistką – podkreśla Agnieszka Kamska – bo zajmuję się technikami ściśle werbalnymi i niewerbalnymi, czyli takimi, które autentycznie dotyczą wszystkich naszych poziomów. Dlatego moja diagnostyka jest głęboko indywidualna, osobnicza, bowiem niejednokrotnie przyczyny naszych dolegliwości lub cierpienia nie mają niczego wspólnego z ciałem lub tym, na czym skupiamy się obecnie. I tu niezmiernie ważna jest dla mnie ocena zdrowia. By osiągnąć efekt oczekiwany przez chorego, by pomóc człowiekowi w powrocie do zdrowia lub w przejściu na drugą stronę, stosuję wiele metod obok homeopatii – bioterapię, psychotronikę, psychoterapię, hipnozę, irydodiagnostykę, terapię manualną, masaż odchudzający, akupresurę, przekaz energii na odległość czy ocenę stanu zdrowia z fotografii. Jeżeli zna się więcej metod, to większa jest komunikatywność z chorym i z lekarzem, z tym, który wierzy i z tym, który nie wierzy. Od takiej diagnostyki zaczyna się u mnie wizyta alkoholika i narkomana, zbuntowanych dzieci i młodzieży czy zwierząt.

Rodzinny dom
i przygoda ze sztuką
 A wszystko zaczęło się nie od studiowania homeopatii, ale od rodzinnego domu. Homeopatią zajmowała się bowiem jej matka, która dzięki tej metodzie podniosła się z wózka inwalidzkiego, do którego przykuł ją niedowład nóg z powodu kłopotów z kręgosłupem. Kilka tygodni przyjmowania leków homeopatycznych przywróciło jej pełną sprawność. Nic zatem dziwnego, że u homeopaty, który jej pomógł, przeszła szkolenie, by następnie zostać jego asystentką. Agnieszka Kamska od dziecka więc widziała setki chorych, odrzuconych przez medycynę akademicką, którzy dzięki jej mamie odzyskiwali zdrowie. Fascynacja przerodziła się w chęć bycia homeopatą. Dzięki mamie poznała nazwy preparatów i ich działanie. Pomagała przy ich opracowywaniu. I dużo czytała. Książki z dziedziny naturoterapii, psychotroniki i homeopatii. Studiowała atlasy anatomiczne. Liczne doświadczenia zrodziły w niej przekonanie, że zdrowie człowieka należy traktować w całości, a nie leczyć osobno poszczególne narządy. Nigdy – podkreśla – nie rozumiała, dlaczego lekarz zajmuje się tylko chorą wątrobą czy kolanem. Dla terapeutki oczywiste było, że problem zdrowia należy ująć wielopłaszczyznowo. Wszystko bowiem ma na siebie wzajemny wpływ. Myślała o studiowaniu medycyny, ale zniechęcała ją perspektywa bycia lekarzem, który nie będzie umiał choremu pomóc. Zbyt wielu widziała w dzieciństwie ludzi, wobec których lekarze byli bezradni.
Zamiast tego zaczęła studiować to, co w późniejszych doświadczeniach z homeopatią okazało się wielce przydatne. Zaczęła od kursu laborantów chemików, by później wybrać szkołę farmaceutyczną. Tutaj zgłębiała tajniki chemii leków i chemii organicznej, anatomii, fizjologii, łaciny i zielarstwa. Dzięki temu, dzisiaj nie ma problemów z odczytywaniem dokumentacji lekarskiej, z jaką często przychodzą klienci.

Po tych doświadczeniach zrealizowała jeszcze jedną pasję – poświęciła się sztuce. W krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych zdobyła z wyróżnieniem tytuł magistra konserwatora dzieł sztuki i przez kilkanaście lat zajmowała się restauracją rzeźb. Na swoim koncie ma także stworzenie razem z bliźniaczą siostrą, Barbarą Lambor, pracowni konserwacji rzeźby w krakowskim Muzeum Narodowym oraz kierowanie pracownią konserwatorską w Muzeum Czartoryskich i Mehoffera.
Zanim jednak zaczęła przyjmować we własnym gabinecie, przez osiem lat pracowała w Centrum Psychotroniki i Energoterapii prowadzonym przez nieżyjącą już, znaną wówczas krakowską terapeutkę, Eugenię Federowicz. Aż w końcu uznała, iż nadeszła pora na otwarcie własnego gabinetu, gdzie niezależnie, w pełni mogła poświęcić się swojej pasji pomagania cierpiącym.

Wkrótce wydała pierwszą książkę poświęconą homeopatii. Nieco później ukazały się dwie kolejne. We wstępie do ostatniej podkreśla, że XXI wiek to właśnie wiek homeopatii. Te drobne pigułki lub kropelki nie tylko nas leczą, ale nie niosą żadnego zagrożenia dla organizmu. Są skuteczne i bezpieczne. W książce znajdują się porady na wiele chorób. Autorka zaleca leki i preparaty homeopatyczne, które potrafią wnieść radykalną poprawę w wielu przypadłościach trapiących chorego. Znajdziemy więc sposoby leczenia alergii, andropauzy, bezsenności, choroby Alzheimera, chorób serca, wątroby, nerek i pęcherza, możliwości zmniejszenia wysokiego poziomu cholesterolu we krwi. Znajdą dla siebie rady kobiety będące w okresie przekwitania, chorzy na cukrzycę, osoby zapadające na częste zapalenie oskrzeli i płuc, a także cierpiący na depresję, dnę moczanową, grzybice skóry i grzybice wewnętrzne. Rady Agnieszki Kamskiej pozwolą zauważalnie zatrzymać rozwój groźnych dla zdrowia bakterii gronkowca złocistego, uporać się z hemoroidami, niestrawnością czy pesymizmem.
Kiedy pytam, czy są choroby, wobec których homeopatia jest bezradna, Agnieszka Kamska tylko się uśmiecha i w odpowiedzi podkreśla, że efekty przywracające zdrowie zależne są od doświadczenia homeopaty. Są różne filozofie, różne szkoły homeopatii. – Choć nie przystają do siebie idealnie – podkreśla – każda jest bogactwem wiedzy i kluczem do zdrowia. Znalazłam w tym miejsce dla siebie, łącząc wiedzę wyniesioną z domu, z ciągłym kształceniem się. Dużo czytam, dużo doświadczam, wsłuchuję się w doświadczenia innych homeopatów. Co więcej, rozczytuję różne bazy danych przez zmysły. Mam łatwość oceny konstytucjonalnej. Jestem przekonana, że homeopatia jej twórcy, Hanemanna, nie przystaje do naszych czasów literalnie, bez żadnych zmian, że trzeba ją określać inaczej, niż robiono to przed laty. Stanowisko to potwierdza moja praktyka i efekty terapii jakże licznych klientów.
Od wybudzenia ze śpiączki po zanikające guzy
Nic zatem dziwnego, że wizyta w gabinecie i wykonywany tam zabieg terapeutyczny wyglądają inaczej niż u wielu homeopatów. Długi, szczegółowy wywiad, tak typowy dla homeopatii nie ma tu miejsca. O wyborze terapii przez Agnieszkę Kamską decyduje jej własna diagnoza psychotroniczna. Podstawą do oceny jest odczyt z pola energetycznego. Kluczem do tego, by pomóc choremu, jest ustalenie, jakie prezentuje cechy konstytucjonalne. Już wiele lat temu odkryła, że tak istotne w homeopatii określenie konstytucji pacjenta jest niewystarczające. Człowiek zwykle nie jest jedną konstytucją, ale ich kompilacją. Dopiero jej prawidłowa ocena pozwala na dobranie odpowiedniego leku homeopatycznego i skuteczną terapię.
Tak było w przypadku Leszka B. z województwa małopolskiego. Jak wspomina Agnieszka Kamska, do jej gabinetu  trafił w wieku 82 lat. Kręgosłup bolał go tak bardzo, że rodzina woziła go do lekarza na wozie ze słomą. Miał też poważne problemy ze skórą: na pośladkach, nogach i plecach pełno było krost z wodą. Nie mógł siedzieć ani nosić paska do spodni, bo przyklejał się do pękających wysięków. Skóra na rękach swędziała, schodziła całymi warstwami i pękała tak, że widać było żywą tkankę. Po terapiach, lekach i zaleconym smarowaniu kremem homeopatycznym wiele się zmieniło. Krosty prawie zniknęły i ręce się wygoiły. Kręgosłup przestał boleć.
– Pomogły – mówi Agnieszka Kamska – wykonane przeze mnie zabiegi manualne kręgosłupa. Leki homeopatyczne radykalnie spowolniły procesy postępowania zmian zwyrodnieniowych kręgosłupa. Krem do ciała mojej receptury „Formositas In–Spiro” poruszył wreszcie naturalny proces zdrowienia skóry.

Dzięki terapii, Iwona, młoda kobieta poszkodowana przez los dziecięcym porażeniem mózgowym, z niedowładem ruchowym, u której w 30. roku życia zdiagnozowano ostrą postać białaczki, wróciła do życia, chociaż nikt już nie wierzył w żaden ratunek. Był taki moment, że wszyscy przygotowali się na najgorsze. I wtedy wkroczyła Agnieszka Kamska. Metodą psychotroniczną oceniła, że Iwona nie chce jeszcze odchodzić. Pracowała więc nad „powrotem” Iwony, wybudzeniem jej ze śpiączki. W tym czasie lekarze trzykrotnie próbowali odłączyć chorą od respiratora. Płuca nadal były niewydolne. Podjęto decyzję o tracheotomii. I wtedy, będąc w beznadziejnym stanie… Iwona wybudziła się. Od tego dnia było coraz lepiej. Zaczęła oddychać samodzielnie, stopniowo jeść i pić. Wkrótce została wypisana ze szpitala. Wszystkie wyniki badań są prawidłowe. Obok ziół aplikowanych przez nefrologa wspomagają ją leki homeopatyczne zalecone przez terapeutkę. Kiedy jeszcze przebywała na szpitalnym oddziale, zawiązała wiele przyjaźni. Ale wszyscy odeszli na drugą stronę. W ciągu trzech lat jej pobytu w szpitalu ponad sto osób.

Swoimi przeżyciami dzieli się też Danuta K. z Krakowa. Półtora miesiąca przed planowaną operacją w szpitalu onkologicznym zjawiła się u pani Kamskiej, prosić o pomoc w swojej chorobie. Miała guza piersi, który lekarze planowali wyciąć. Chciała tego uniknąć, więc bardzo intensywnie wykorzystała czas, jaki pozostał jej do zabiegu. Agnieszka Kamska zastosowała masaże, przekazywała energię i wykonywała akupresurę. Przepisała też leki homeopatyczne, które pacjentka wykupiła w aptece i ściśle stosowała. W wyznaczonym czasie poszła do szpitala, gdzie podczas przygotowań do zabiegu wykonano dokładne badania. Ku zaskoczeniu lekarzy guz zniknął, operacja stała się zbędna, a pacjentka spokojnie wróciła do domu.
Przeglądam bogatą dokumentację, w której opisane są setki przypadków odzyskania zdrowia. Potwierdzają je zarówno chorzy, jak i badania specjalistyczne. Czytam o małej bliźnie, która pozostała po tłuszczaku wielkości główki dziecka, który przed terapią u Agnieszki Kamskiej był niebezpieczny do zoperowania, bowiem wrastał w kręgosłup. Obok niego przykłady wchłaniajacych się cyst, różnego rodzaju guzów czy mięśniaków. Tyle historii, ile może być chorób i dolegliwości.

Zdjęcia, listy i hipnoza
Jedną z terapii, budzących wiele kontrowersji, jest przekazywanie energii na odległość na podstawie zdjęć lub listów osób chorych. Agnieszka Kamska nie tylko przesyła uzdrowicielską energię do odległych miejsc świata, ale również diagnozuje psychotronicznie na podstawie fotografii. Po te metody sięga, gdy choroba nie pozwala człowiekowi przyjechać oraz w nagłych wypadkach. Jako przykład terapeutka podaje historię młodego człowieka studiującego w Stanach Zjednoczonych, któremu zupełnie w życiu się nie układało. Przekazywała mu energię przez fotografię, kontaktując się jedynie z jego matką. Mężczyzna niczego nawet się nie domyślał. W pewnym momencie wyszedł z depresji i ruszył jak burza, porządkując swoje życie i odnosząc sukcesy. Pracowała też nad parą młodych ludzi, również mieszkających w USA, którzy mimo dziesięcioletnich starań nie mogli mieć dzieci. Lekarze wykluczyli wszystkie możliwe przeszkody. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania – po terapii parze urodziły się bliźniaki.
– Taka praca – mówi Agnieszka Kamska – to dla mnie coś zupełnie naturalnego. Opiera się na postrzeganiu pozazmysłowym, dostępnym nam wszystkim. Jakże często mamy świadomość rzeczy, których nie widzimy, nie słyszymy, nie dotykamy. Przekaz energii na odległość to nic innego jak racjonalne wykorzystanie tego zjawiska. Pracuję z energią świadomie. Jestem w stanie określić jakość pola energetycznego człowieka. Jego natężenie, gęstość czy różnice promieniowań świadczą o zaburzeniach w organizmie, które mogę korygować jak wówczas, gdy pacjent jest w moim gabinecie. Ten fenomen, wciąż niewyjaśniony, jest faktem. A potwierdzają to efekty takiego oddziaływania.
W uzasadnionych przypadkach, terapeutka sięga po hipnozę i to ona i tylko ona decyduje o takim wyborze. Stosuje wyłącznie hipnozę terapeutyczną, nigdy estradową i nigdy, by zaspokoić ciekawość. Bywają przypadki, gdy człowiek ma problemy związane z dzieciństwem lub nie może poradzić sobiez problemami dorosłego życia. Remedium na tego typu problemy okazuje się hipnoza. Jednym z wielu przykładów jest historia kobiety, która miała problemy, choć starała się w życiu dawać sobie radę ze wszystkim i podołać każdej sytuacji. Tymczasem bez przerwy coś jej stawało na przeszkodzie. Podczas hipnozy okazało się, że pozorna pewność siebie była jedynie przykrywką totalnego zagubienia i powielaniem toksycznych wzorców rodzinnych, łącznie z fatalnym związkiem rodziców, którego scenariusz powtórzyła w swoim życiu. Nie była w stanie wyrwać się z tego samodzielnie, bowiem jej poziom świadomości uniemożliwiał jej dokonywanie jakichkolwiek zmian. Dopiero dzięki hipnozie uwolniła się z prześladującego ją jarzma i zaczęła radzić sobie w życiu, które wcześniej było dla niej nieznośne. Teraz obudziła się do życia i zamiast wiecznie niezadowoloną oraz krytykującą wszystko jest kobietą uśmiechniętą, zrównoważoną i cieszącą się życiem.

Kolejny przykład dotyczy kobiety w starszym wieku, która po wylewie nie była w stanie odzyskać sprawności psychofizycznej mimo intensywnej rehabilitacji przez dłuższy czas, prowadzonej metodami akademickimi. Nie potrafiła samodzielnie wejść po schodach do gabinetu. Była jednym wielkim nieszczęściem. – Stwierdziłam – przypomina Agnieszka Kamska – że rehabilitacja z mojej strony, ze względu na dużą nadwagę pacjentki, nie będzie możliwa. Zdecydowałam się na hipnozę. Po pięciu zabiegach chora sama weszła po schodach. Pod koniec zabiegów, a było ich jedenaście, bulwarami nadwiślańskimi szła z dzielnicy do dzielnicy, bo tak wielka była jej radość z tego, że może chodzić. I w tym przypadku stan ducha był nie lepszy niż skutki wylewu. Jej toksyczny związek z mężem doprowadził nie tylko do ucieczki w chorobę, ale i do porażki życiowej. Jej było już wszystko jedno. To była desperacja. Bywają czasem takie sytuacje życiowe, które prowadzą do kalectwa życiowego, a wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że w naszym życiu wszystko ma na siebie wzajemny wpływ i nie potrafi z tego samodzielnie wyjść jak z labiryntu.
– Moim celem jest – podkreśla
terapeutka – aby chorego uzdrowić i aby uzdrowienie było trwałe. Nie zadawalam się więc tym, że dolegliwości ustąpiły. Satysfakcję przynosi mi stan, kiedy po upływie dłuższego czasu jest on zdrowy. Takie efekty przynosi dobieranie metod, w zależności od schorzeń, na zasadzie wzajemnego uzupełniania się. Tam, gdzie wspomaganie energetyczne okazuje się niewystarczające, posiłkuję się na przykład terapią manualną. Pierwszy certyfikat w dziedzinie chiropraktyki zdobyła w 1992 r., a trzy lata później jej umiejętności potwierdził dyplom Kliniki Terapii Manualnej w Bazylei. Dziś jest jednym z najlepszych kręgarzy w kraju. Jak jednak sama przyznaje, efekty terapii manualnej i ją zaskakują. Tak było w przypadku pewnej pary, która po 13 latach doczekała się potomka, po tym jak mężowi ustawiła kręgosłup.

Zdrowie jest zjawiskiem
Agnieszka Kamska działa nie tylko w gabinecie. Również na łamach prasy, w audycjach radiowych i telewizyjnych popularyzuje homeopatię. Pełni też funkcję przewodniczącej Komisji Egzaminacyjnej przy Małopolskiej Izbie Rzemieślniczej kształcącej bioenergoterapeutów i radiestetów. Jest założycielką i członkinią Małopolskiego Stowarzyszenia Naturoterapeutów w Krakowie, którego przez siedem lat była wiceprezesem, a także założycielką i członkinią Małopolskiego Cechu Bioenergoterapeutów. Prowadziła kursy i wykłady dla przyszłych bioterapeutów. Obecnie jednak znacznie ograniczyła tę działalność, poświęcając się chorym. Stale się uczy i rozwija swoją praktykę homeopatyczną. Jej kolejnym sukcesem jest opracowanie receptur i opatentowanie innowacyjnych, inteligentnych kosmetyków homeopatycznych, które zawierają aktywne wyciągi homeopatyczne. Siedem lat temu zostały wprowadzone oficjalnie na rynek w ramach powołanego do życia przez jej córkę Laboratorium Kosmetyków Homeopatycznych Camavanti. Posiadają własny patent. Ogromne wieloletnie doświadczenie terapeutki w dziedzinie homeopatii oraz znajomość technik farmaceutycznych poparte dyplomem, dawały jej możliwość wzbogacenia terapii w gabinecie, przez tworzenie dla pacjentów receptur maści – które mogli realizować do tej pory jedynie w homeopatycznej aptece. Rewelacyjne efekty w ramach działania maści receptury terapeutki przyczyniły się do wprowadzenia tych preparatów na ogólnie dostępny rynek – za namową jej bardzo usatysfakcjonowanych klientów. Właśnie tak powstała linia Camavanti, na obecny moment składająca się zaledwie z pięciu rodzajów preparatów, ale za to bardzo skutecznie działających.
Te dermokosmetyki, określane mianem „inteligentnych preparatów”, to kremy o działaniu pielęgnacyjno-regenerującym skórę i leżące pod nią tkanki. Spektrum ich działania jest bardzo szerokie: następuje zarówno poprawa kondycji w obrębie wrażliwej, alergicznej skóry (zmniejszenie zaczerwienień, świądu, pieczenia oraz zbytniego przesuszenia), jak też równocześnie radykalna zmiana jej estetyki (wyraźne spłycenie zmarszczek, poprawa kolorystyki, ogólne odmłodzenie). Ustępują też widoczne i odczuwalne w jej obrębie objawy chorobowe wynikające z różnych zaburzeń wewnętrznych (problemy mikrokrążeniowe – pajączki, krążeniowe żylaki, napięcia skóry i mięśni, bóle, rogowacenie skóry). Skuteczność leczenia, jak i działania maści i preparatów, poparta jest licznymi wpisami klientów Agnieszki Kamskiej do ksiąg podziękowań, które pokazuje mi w swoim gabinecie.
– W przypadku preparatów homeopatycznych – mówi Agnieszka Kamska – wielu klientów chwali sobie, że te do smarowania nie dość, że nie uczulają, jak coraz więcej specyfików dostępnych na rynku, to wręcz łagodzą pieczenia, świąd, i widocznie zmniejszają zaczerwienienia w przypadku nawet bardzo dużych wrażliwości skórnych. Jednocześnie wyraźnie poprawiają estetykę skóry. A skutecznie stosują je dzieci i dorośli.
– Wielu moich klientów – dodaje Agnieszka Kamska – żali mi się też na coraz częstszą alergiczną reakcję na promienie słoneczne. Wtedy zalecam im krem do Twarzy i do ciała mojej receptury. Problem natychmiast znika. Osoby skarżące się też na notoryczne przesuszenie skóry również w kremie do Twarzy i do Ciała znajdują na ten problem skuteczne antidotum. Natomiast balsamem New Cruor wielu klientów Laboratorium Camavanti skutecznie poprawiło estetykę w miejscach oszpeconych od popękanych naczynek. Jednocześnie balsam ten doskonale sprawdził się u wielu chorych w obszarach występowania żylaków, poprawiając estetykę w miejscach występowania zaczerwienień i zasinień. Wiele osób stosując go, przekonało się, że równocześnie ma on działanie przywracające odczucie lekkości, zrelaksowania i widocznie lepszej kondycji w kończynach objętych tym problemem. Mój krem Auxilior to „specjalista” od wyraźnego zmniejszania wszelkiego rodzaju napięć i jednocześnie zadaniowa receptura do regeneracji oraz przywracania dobrej kondycji w obrębie nadwyrężonej tkanki.
– Krem na zrogowaciałą skórę, z kolei – mówi terapeutka – skutecznie redukuje problem rogowacenia naskórka, prowadzącego nawet do bardzo bolesnych pęknięć.
To właśnie wygląd skóry unaocznia nam przypadłości wewnętrzne. To też moje doświadczenie terapeutyczne pomaga mi tworzyć receptury, które osiągają działanie regulujące ich skutki z równoległą poprawą estetyki w obrębie skóry – mówi na pożegnanie Agnieszka Kamska.

Jolanta Zając

Uzdrowiciele, Terapeuci...

W najnowszym numerze

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.