Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Uzdrowiciele, Terapeuci, Radiesteci

Ewa Miazga

Ewa Miazga

 Kiedy piesek zakończył żywot, jego osamotniona pani w desperacji gotowa była rzucić wszystko i wyjechać do córki mieszkającej w Anglii. Napomknęła mi o tym, kiedy spotkałyśmy się przypadkowo na schodach. Do wyjazdu nie doszło, gdyż odezwały się skutki stresu i lekceważenia sygnałów, które wysyłał jej organizm. Dokuczliwe bóle brzucha i zaburzenia trawienia sprawiały, że opadła z sił. Nie mogła też ani spać, ani jeść. Czekały ją kłopotliwe i czasochłonne badania. Dodatkowo z powodu wyników badań krwi skierowano ją na USG tarczycy, które potwierdziło poważne zmiany w tym gruczole.

Niektóre terminy badań i wizyt u specjalistów były odległe. Udręką stało się dla mojej sąsiadki zastanawianie, co się okaże. Kiedy pewnego dnia pomogłam jej zanieść do mieszkania zakupy, zwierzyła mi się ze swoich „czarnych myśli”. Nie ukrywała, że jest załamana.

Któregoś razu po wyjściu z przychodni znalazła się obok śródmiejskiego bloku z szyldem Centrum Mandagaz. I tak trafiła do Ewy Miazgi. Już pierwsza rozmowa i seans bioterapeutyczny sprawiły, że pogodniej spojrzała na świat i uwierzyła, że warto się wziąć za siebie i nie będzie tak źle, jak myśli.

Po kilku sesjach zasypiała i spała całą noc bez środków nasennych. Wrócił apetyt. Bóle też znacznie się zmniejszyły i rzadziej się pojawiały. Do przykrych badań gastrologicznych dotrwała w lepszej formie psychicznej i fizycznej. Poszła na nie już bez paniki. Dolegliwości nie okazały się aż tak groźne, jak można było przypuszczać i stopniowo ustępowały. Natomiast kolejne badanie tarczycy wykazało zanik zmian, o czym sąsiadka nie omieszkała mnie poinformować. – To dzięki pani Ewie. Jej terapie naprawdę mi pomogły – cieszyła się jak dziecko. – Odzyskałam chęć do życia. Nie boję się wyjść do ludzi. No i zmiany w tarczycy się cofnęły.
To sprawiło, że postanowiłam spotkać się z terapeutką i dotrzeć do osób, które były jej klientami. Ci, którzy korzystali z zabiegów Ewy Miazgi i udało mi się z nimi skontaktować, podkreślają, że roztacza ona wokół siebie aurę ciepła i spokoju. Dzięki temu ludzie się przed nią otwierają.

 Podczas sesji pani Ewa najpierw oczyszcza aurę klienta z negatywnych energii, następnie energetyzuje chore miejsce, wprowadza chorego w stan relaksacji i tłumaczy, jak ma pracować swoją wyobraźnią, aby poprawić stan zdrowia.

Terapeutka dużo czyta, stale doskonali swoje umiejętności. Kiedy poznała i zgłębiła terapię BARS, która staje się coraz popularniejsza także w Polsce, włączyła ją do stosowanych przez siebie metod.

Uzdrawianie
Już dwadzieścia lat zajmuje się uzdrawianiem. Ukończyła różne kursy specjalistyczne, m.in. bioterapii u Ryszarda R. Ulmana, jasnowidzenia i doskonalenia umysłu u charyzmatycznego Lecha Emfazego Stefańskiego.

Od dziecka była nadwrażliwa. Czuła i widziała więcej niż inni. Teraz – po latach pracy nad sobą – doświadcza czasem niesamowitych przeżyć, miewa spotkania duchowe z osobami, które odeszły. – One mi pokazują świat duchowy – mówi. – Dziękuję Bogu, że mogę zobaczyć niezwykłe zjawiska, o jakich zdarzało mi się nieraz czytać. Jednak przez długi czas nie chciałam o tym rozmawiać. Widziałam aurę, czułam, kto odejdzie w niedługim czasie, „widziałam” zaburzenia wewnątrz człowieka. Jednak najczęściej spotykało się to z niedowierzaniem. Zdarza się, że do gabinetu przychodzą również osoby, które mają podobne doświadczenia i opowiadają o nich bądź proszą, aby im wytłumaczyć, co się z nimi dzieje i dlaczego. Wyjaśniam, podpowiadam odpowiednie lektury, a bywa często, że najpierw muszę taką osobę rozluźnić, potem uspokoić i dopiero przejść do rozmowy czy sesji terapeutycznej. Obiecałam sobie, że napiszę książkę. Mam tyle doświadczeń, że powinnam się nimi podzielić z innymi.

 Zgłaszają się do niej osoby z różnymi dolegliwościami – od nowotworów, mięśniaków macicy, kamieni nerkowych, chorób serca, jelit i tarczycy, zwyrodnień stawów i kręgosłupa po bezsenność, osłabienie, depresję, nerwice, bóle głowy… Przychodzą też klienci po prostu szukający pomocy i rady w trudnych sytuacjach życiowych.
Kiedy dostrzega coś bardzo niepokojącego, wymagającego intrwencji medycznej, namawia do pójścia do lekarza lub na badania.

W Centrum Mandagaz znajdują się listy, podziękowania i wpisy wdzięcznych klientów. Zaskoczył mnie przypadek osoby ze szkliwiakiem, złośliwego nowotworu żuchwy. Lekarze nie rokowali dobrze, bo ten nowotwór jest oporny i szybko powraca, ale ta młoda kobieta przyszła kilka razy na bioterapię do Ewy Miazgi i szkliwiaka nie ma. Z kolei starsza pani, cierpiąca na bolesne i groźne schorzenia (m.in. zapalenie węzłów chłonnych i zapalenie trzustki) oraz zapalenie stawów napisała: Kiedy w Instytucie Reumatologii lekarz zobaczył moje wyniki, powiedział: „Tylko Pan Bóg może pani pomóc”. (...) nie załamałam się, pragnęłam żyć i dobry Pan Bóg sprawił, że trafiłam do pani Ewy, która posiada dar dany przez Pana Boga – niesienia pomocy ludziom ciężko chorym, których medycyna konwencjonalna zawiodła. (…) Po odbytych seansach ustąpiły: bóle głowy, kręgosłupa, zawroty głowy, arytmia serca, lęki, osłabienie, senność, bóle trzustki, które ciągle mi towarzyszyły.

Nawet gdy konieczna była interwencja chirurgiczna, terapeutka działała, by uwolnić chorego od lęku i od bólu. Oprócz fizycznego oddziaływania na ciało, jej zabiegi mają dobroczynny wpływ na psychikę. A nawet dodają sił w walce np. z uzależnieniami.
 
Pan Edward napisał:
Groziła mi operacja prostaty, która ze względu na ogólne osłabienie (dwa zawały, udar, bakterie coli) nie mogła być wykonana. Po seansach bioterapeutycznych operacja nie jest już konieczna. Pani Ewa pomogła mi również uwolnić sie od nałogu alkoholowego. Po wizytach u bioterapeutki zacząłem odczuwać wstręt do tego trunku. Po udarze miałem zaburzenia mowy i równowagi. Wizyty u bioterapeutki sprawiły, że wszystko wróciło do normy.

Warto też przytoczyć przypadek pani Magdy, która miała trudności z zajściem w ciążę, a kiedy już zaszła, nie mogła jej donosić. Pani Ewa przekonywała ją, że urodzi dziecko. „Widziała” je. Klientka stwierdziła jednak, że chociaż bardzo by tego pragnęła, to jest to niemożliwe, gdyż wadliwa budowa macicy sprawia, iż nie donosi żadnej ciąży – poroniła już kilka razy i czeka ją operacja. Terapeutka zaproponowała jej kilka sesji bioterapii. Po jakimś czasie, już niemłoda pani Magda urodziła chłopczyka. Obyło się bez operacji. To oczywiście nie jest jedyny udany przypadek, kiedy dzięki bioterapeutycznym zabiegom doszło do poczęcia i szczęśliwego narodzenia potomka. Ktoś to kiedyś nazwał, „sprowadzaniem dzieci na świat” przez panią Ewę.

Przy każdej osobie, z którą pracuje, modli się. Wierzy bowiem, że modlitwa, podobnie jak przekazywana energia i rozmowa, działa. Osoby, które przychodzą, nie wybierają metody terapii, mówią po prostu: „Proszę mi pomóc, pani jest ostatnią deską ratunku”. Obecnie zgłasza się do niej sporo osób z nerwicami, zestresowanych, depresyjnych. Jak zwykle o tej porze roku.
Od paru lat w gabinecie pojawia się biznesmen, stosunkowo młody człowiek, który prowadzi międzynarodowe interesy. Mężczyzna jest tak przeciążony pracą, ma kilka firm, jest w ciągłych rozjazdach, że czasami traci pamięć. – To po prostu przeciążenie – mówi terapeutka – i mózg nie daje rady.

Jego umysł potrzebuje oczyszczenia, odblokowania z obciążeń, jakimi jakby się zatkał.
 Po zabiegach ten mężczyzna wraca do równowagi. Kiedy jest wyczerpany, przychodzi załamany i mówi: „Mam dziurę w mózgu, nie wiem, czy pani mi pomoże”. Przekonuję wtedy: „Przecież to już kolejny raz i zawsze dajemy radę. Wierzmy, że teraz też się nam uda”. Kiedy się u mnie pojawiał, działałam na niego bioterapią w cyklu po pięć zabiegów. On wtedy odblokowywał się i wracał do formy. W tym roku do terapii włączyłam Bars. Wystarczyły tylko trzy sesje.

Terapia Bars
Podczas Terapii Manualnej Access BARS niektóre osoby poddające się uzdrawianiu doznają w stanie relaksu niecodziennych wrażeń. Widzą kolory i światła, a także samą terapeutkę w srebrnej barwie i fosforyzującej poświacie.

Oto jak swoje doświadczenia opisuje pani Alicja:
(...) Miałam kolorowe wizje. Najpierw zobaczyłam czarną, pulsującą kulę z jasną poświatą wkoło. Czarna kula pulsowała i zobaczyłam w niej oko, tak jakbym patrzyła na nią z boku, a nie na wprost. Czarna kula rozjaśniała się, zmieniając kolor na ciemno- i jasnoszary. Dookoła kuli też było coraz jaśniej. W końcu kolory zmieniły się na beżowo-miodowy marmur. Zrobiło się jasno i ciepło, i bardzo przyjemnie.

Pani Wiesława z kolei obserwowała grę jaskrawych kolorów, widziała energię:
Występuje ona w postaci nici pajęczyn czy też ogromnych pól siłowych, które błyskają przed mymi oczami. Ostatnio zobaczyłam dłoń, która dawała mi tę energię. Gdy dotykała mojej głowy, z każdego palca tryskał strumień jak laser koloru zielonego.

Wrażenia dotyczące własnego ciała też są sugestywne – pani Wiesława, cierpiąca na bóle kręgosłupa szyjnego i głowy, czuła jakby otaczająca je pokrywa lodowa zaczęła się kruszyć i spływała od głowy aż do stóp. Niejednej osobie sesje przyniosły ulgę.

A to relacja pani Anny:
Po kilku sesjach czuję wewnętrzny spokój, odeszło wiele lęków, pojawił się dystans, najpierw do spraw różnorodnych w życiu i w pracy, przestałam obawiać się, że nie zdążę zrobić wszystkiego, co powinnam. Potem zaczęłam inaczej patrzeć na siebie, nabrałam pewności siebie, pozbyłam się kompleksów. Jeśli chodzi o odczucia fizyczne – pojawiła się lekkość w głowie, zanikło uczucie „przepełnionego dysku”, miałam wrażenie rozszerzania się głowy i klatki piersiowej.

Kto może poddać się terapii manualnej Bars? – pytam na zakończenie spotkania z Ewą Miazgą. – To terapia dla wszystkich, bez względu na wiek. Pomagam dzieciom w opanowaniu nerwic szkolnych, a maturzystom i studentom przed egzaminami. Nawet najbardziej zestresowana i zabiegana osoba może się wyciszyć i uspokoić. Zauważyłam, że sesja Bars pozwala uwolnić się od natłoku myśli, niepokoju, złości, irytacji. Pomaga usunąć zastoje i blokady w ciele, które mogą wywołać stany chronicznego napięcia, objawy psychosomatyczne oraz choroby. Pozwala wrócić do stanu spokoju i harmonii, przynosi uczucie witalności i może zmienić obszary naszego życia, które nie funkcjonują tak, jakbyśmy chcieli – mówi na pożegnanie terapeutka.

Tekst i zdjęcia Zofia Jabłońska
Imiona klientów zostały zmienione.

EWA MIAZGA
przyjmuje
w Centrum Mandagaz
– Warszawa
ul. Nowogrodzka 76 lok. 57
tel.: 22 757 65 07, 504 228 606
więcej na
www.mandagaz.pl
 

Uzdrowiciele, Terapeuci...

W najnowszym numerze

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.