Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Uzdrowiciele, Terapeuci, Radiesteci

Andrzej Kaczorowski

Andrzej Kaczorowski

Psycholog i hipnoterapeuta, wykładowca Studium Psychologii Psychotronicznej oraz Instytutu Hipnozy Klinicznej w Moskwie, członek Polskiego Towarzystwa Antropozoficznego. Jest doktorem medycyny naturalnej i teologii, ukończył Moskiewską Szkołę Hipnozy oraz Uniwersytet Pedagogiczny w Moskwie ze stopniem kandydata nauk psychologicznych. Umiejętności swe doskonalił w Sankt Petersburgu, Moskwie, Charkowie, Stanach Zjednoczonych. Opracował autorskie metody imagoterapii indywidualnej i zbiorowej terapii hipnotycznej, organizuje pokazy hipnozy estradowej w połączeniu z technikami terapeutycznymi, regresją reinkarnacyjną i doznaniami na poziomie duchowym. Jest autorem dziesięciu książek dotyczących różnych aspektów hipnozy oraz nagrań z zakresu autohipnozy.

W swojej pracy woli Pan używać terminu hipnoterapia, a nie hipnoza. Dlaczego?
– Hipnoza kojarzy się z utratą świadomości, a to budzi lęk. Ten lęk jest powszechniejszy wśród ludzi kręgu kultury zachodniej, którzy częściej stawiają na logiczne myślenie niż język uczuć, intuicję, wyobraźnię, oddziaływanie natury. I faktem jest – co stwierdzam na podstawie wieloletniej praktyki – że trudniej wchodzą oni w stan hipnozy niż ludzie Wschodu. Życie tych drugich jest na ogół trudniejsze, bardziej mozolne. A tam, gdzie życie jest trudne, wiele rzeczy nadrabia się wyobraźnią, materia nie odgrywa aż takiej roli, jest więcej miejsca dla ducha i natury. I mniej obaw przed utratą kontroli nad własnymi myślami.

Czy w stanie hipnozy faktycznie tracimy świadomość?
– Dla mnie hipnoza jest odmiennym stanem świadomości, pomiędzy jawą a snem, w którym wyciszamy logikę i percepcję zmysłową, a dopuszczamy do głosu uczucia, intuicję, wyobraźnię. Jest on podobny do stanu tuż przed zaśnięciem, gdy mózg przechodzi z fazy alfa do theta. Notabene, w takim stanie naturalnej hipnozy znajdujemy się nie tylko podczas zasypiania, ale i wówczas, gdy się budzimy. Hipnoza stosowana w hipnoterapii jest przedłużoną i pogłębioną fazą theta. Osoba jej poddawana nie zasypia i wie, co się z nią dzieje, choć nie wszystko potem pamięta. Chcę przy tym mocno podkreślić, że dla hipnoterapeuty hipnoza nie jest celem samym w sobie! To tylko narzędzie, przy pomocy którego można dotrzeć do archiwum naszej podświadomości.

Co gromadzimy w tym archiwum?
– Podczas swojej pracy każdego dnia przekonuję się, że od pierwszych chwil życia podświadomość gromadzi wszystko, co zobaczyły nasze oczy, usłyszały nasze uszy i czego doświadczyliśmy innymi zmysłami oraz towarzyszące temu emocje. I niczego nie zapomina! Ukrywa natomiast różne doznania w sekretnych szufladkach naszego umysłu, do których świadomość nie ma dostępu. Ale choć ukryte bardzo głęboko, z pozoru zapomniane, mają one wpływ na nasze życie. Hipnoterapeuta może do nich dotrzeć, ukazać je we właściwym świetle, wydmuchać z nich negatywne emocje, wprowadzić nowy program.

Otóż to, umysł człowieka w stanie hipnozy jest podatny na sugestie. Tego też się obawiamy?
– Nierzadko tak, zwłaszcza gdy w naszej podświadomości zostały zakodowane obrazy z filmów, gdzie hipnoza służyła jako broń psychotroniczna. Tymczasem hipnoza terapeutyczna jest w pełni bezpieczną, opartą na zaufaniu umową pomiędzy terapeutą i osobą poddawaną hipnozie. I znowu chcę podkreślić, że stosując hipnozę, nie mogę nikogo do niczego zmusić – jak często ma to miejsce w filmach – lecz jedynie sięgnąć do pamięci, wyłuskać z niej źródło problemu, zastosować sugestie i afirmacje jako formę terapii. Mogę w ten sposób wzmocnić psychiczną i immunologiczną odporność organizmu, nie zrobię zaś niczego, co mogłoby człowiekowi szkodzić.

Z jakimi problemami przychodzą ludzie do hipnoterapeuty?
– Najczęściej przychodzą osoby pogubione nieco w życiu, którym coraz trudniej jest się odnaleźć w otaczającej je rzeczywistości. Bardzo często z konkretnymi problemami – jedni borykają się z depresją, inni z bezsennością, jeszcze inni z lękami, nałogami, nawracającymi obrazami traumatycznych przeżyć. Przychodzą rodzice z dziećmi, które moczą się w nocy lub budzą po nocach z krzykiem. Są też osoby, które chcą w ten sposób lepiej siebie poznać, zwiększyć poczucie własnej wartości, poprzez regresję wieku i regresję reinkarnacyjną poszerzyć swoją świadomość. W ostatnim czasie jest wśród nich coraz więcej ludzi młodych, którzy czują, że żyją po omacku, że chcieliby w życiu czegoś więcej, ale nie potrafią odnaleźć właściwej drogi. I decydują się poszukać jej nie poprzez świadome myślenie, lecz sięgając do podświadomości.
A w jakich problemach hipnoterapia daje najlepsze efekty?
– Najogólniej można by powiedzieć, że w problemach psychosomatycznych, czyli takich, w których czynniki psychiczne wpływają na organizm człowieka. A zatem daje dobre efekty w łagodzeniu różnego rodzajów lęków, fobii i bólów niewiadomego pochodzenia. Skutecznie pomaga w walce z nadwagą, bulimią i anoreksją, bezsennością, nerwicami, depresją. Łatwiej dzięki niej wyjść z nałogu. Ale zaznaczam, że nie dzieje się to ot tak, hipnoterapia nie ma działania czarodziejskiej różdżki. Osoba uzależniona musi chcieć zmienić swoje życie, a ja mogę jej w tym pomóc, docierając do źródła problemu na poziomie podświadomym, wzmacniając psychikę i motywację. Przy pomocy hipnozy można też pobudzać pozytywne myślenie, chęć powrotu do zdrowia i wolę życia. Można wzmacniać koncentrację i pamięć, naturalne zdolności, poczucie wartości, wyzwalać psychiczną i fizyczną odporność w realizacji trudnych zamierzeń.

Czy hipnoterapię stosuje się u sportowców?
– Jest w sporcie powszechna, choć najczęściej nie mówi się głośno o hipnozie, lecz o technikach wzmacniających psychikę zawodników i ukierunkowujących ich na sukces. Osobiście pracuję ze sportowcami od kilkunastu lat, zarówno indywidualnie, jak też z całymi drużynami. Podstawą tej pracy jest eliminacja różnych lęków i słabości, które przeszkadzają w osiągnięciu sukcesu. Potem wzmacnia się poczucie wartości zawodnika, kieruje jego uwagę na pożądane zachowania, koduje program bycia mistrzem.

Czy hipnoza może być stosowana jako narkoza?
– Możliwe jest znieczulenie na ból przy pomocy hipnozy, choć wymaga to od hipnoterapeuty dużego doświadczenia. Można osiągnąć efekt, jaki występuje w analgezji (choroba genetyczna polegająca na całkowitym braku odczuwania bólu), czyli zastosować naturalną narkozę, na przykład w przypadku, gdy niemożliwe lub niewskazane jest podanie leków znieczulających.

Od jakiego wieku można stosować hipnozę u dzieci?
– Zdecydowanie nie stosuje się hipnozy u dzieci do piątego roku życia, ponieważ ich świadomość nie jest jeszcze ukształtowana. Ale nie ma przeszkód, by dzieci w tym wieku wprowadzić w stan relaksacji i z nimi rozmawiać. W ten sposób można poznać ich sny i znaleźć na przykład przyczynę nocnego moczenia. Świadomość dziecka zaczyna pracować na wysokich obrotach około siódmego roku życia i staje się podatna na programowanie, przyjmowanie sugestii. To nie przypadek, że to wówczas dzieci rozpoczynają naukę w szkole. Ten czas szczególnej podatności na sugestie, a zatem i hipnozę, trwa do około czternastego roku życia. Potem przychodzi czas buntu, własnych poszukiwań, samodzielnego podejmowania decyzji. A zatem i podatność na hipnozę jest wówczas mniejsza. Ale zwiększa się znowu około dwudziestego pierwszego roku życia.

Czy u dzieci można stosować regresję reinkarnacyjną?
– Nie robię tego, jeśli nie jest to z jakichś szczególnych względów konieczne. Dzieci pamiętają swoje poprzednie wcielenia i uważam, że nie potrzeba utrwalać w nich tamtych emocji.

Jest Pan przekonany, że reinkarnacja
istnieje?
– Obcuję z tym zjawiskiem na co dzień, poprzez to, co mówią ludzie podczas seansów hipnozy. Często się zdarza, że nie znajduję przyczyn problemów, z którymi do mnie przychodzą, w ich obecnym życiu. Nawet wówczas, gdy regresja wieku sięga najwcześniejszego dzieciństwa. Okazuje się jednak, że mogę przeprowadzić ich w czas przed obecnymi narodzinami, w poprzednie wcielenia. Widzą i opisują w nich siebie. To, co mówią, jest bardzo precyzyjne, żywe, spójne. I najczęściej udaje się w ten sposób dotrzeć do źródła dzisiejszych zachowań, lęków, problemów zdrowotnych.
Mogę prosić o przykład?
– Przyszedł kiedyś do mnie młody prawnik, który miał problem z pójściem do dentysty. I nie chodziło o to, że bał się borowania czy bólu, lęk budził fakt, że miałby usiąść na dentystycznym fotelu. Podczas wstępnej luźnej rozmowy opowiedział mi trochę o sobie. Mówił, że jest bardzo zadowolony z obranej drogi życiowej, że odkąd pamięta lubił rozsądzać różne sporne kwestie, a teraz przygotowuje się do konkursu na aplikację sądową. Dokładnie pamiętam wypowiedziane przez niego zdanie: „Zawsze czułem, że muszę być sędzią”. Podczas seansu hipnozy zastosowałem regresję wieku, ale nie wyłowiłem niczego, co mogłoby tłumaczyć lęk przed fotelem dentystycznym. Sięgnąłem więc dalej, do czasu przed obecnymi narodzinami. I człowiek ten opowiedział mi z wielkim bólem, że zabił swojego ojca, stając w obronie matki, na którą ojciec rzucił się z nożem. Opisał niesprawiedliwy w jego poczuciu proces, podczas którego został skazany na śmieć, a potem wykonanie wyroku na krześle elektrycznym. I to, że siadał na nim przepełniony poczuciem niesprawiedliwości.

Jak osiąga się w takim przypadku efekt terapeutyczny?
– W tym i wielu innych – poprzez uświadomienie, w czym tkwi problem, powtórne przeżycie tego, co się stało i – jak mówiłem wcześniej – uwolnienie złych emocji związanych z tym zdarzeniem. Przy okazji człowiek ten dowiedział się, dlaczego w jego życie zostało wpisane bycie sędzią, a przede wszystkim pozbył się kłopotliwego lęku przed fotelem dentystycznym, który w jego podświadomości był tamtym elektrycznym krzesłem.

Czy przychodzą do Pana osoby, które są po prostu ciekawe swoich poprzednich wcieleń?
– Dość często, a ich motywacje bywają różne. Czasami jest to zwykła ciekawość – kim byli i co robili, czasami sceptycyzm, innym razem chęć lepszego zrozumienia siebie i swoich życiowych postaw, poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak układa się ich obecne życie. Przychodzi mi na myśl przypadek, który łączy dwie sprawy, a o którym powiem w dużym skrócie. Rzecz dotyczyła małżeństwa lekarzy. Ludzie ci wyjechali praktykować za granicę, tam się poznali i ułożyli swoje życie. Ich relacje zaczęły się psuć, gdy ona powiedziała mu, że była kiedyś w związku z czarnoskórym mężczyzną. On nie chciał postrzegać siebie jako rasisty, ale nie potrafił zaakceptować faktu, że jego żonę kiedykolwiek dotykał „Murzyn”, jak o nim mówił. I korzystając z pobytu w Polsce, przyszedł z tym problemem do mnie. Podczas regresji reinkarnacyjnej zobaczył siebie i swoją obecną żonę w zgoła innych okolicznościach. Był właścicielem plantacji bawełny, na której pracowali czarnoskórzy niewolnicy, a dodatkowo trudnił się ich przewozem z Afryki do Ameryki Północnej. Jego żona współczuła tym ludziom, okazywała im dużo serca, czego nie akceptował. Kiedyś wyrzucił z domu niewolnika, który w jego opinii stanął zbyt blisko żony, podając do stołu. A gdy któregoś razu wrócił z rejsu, ujrzał „czarnucha” (jak opisywał podczas seansu) wychodzącego z sypialni żony. Nie dociekał nawet, dlaczego ten do niej wszedł, chwycił za strzelbę i go zabił, a przy okazji kilku innych. Przeżywał na nowo tamte zdarzenia, a ja mogłem tylko mu uświadomić, że nie mają one już wpływu na jego obecne życie.

Pomogło?
– O tym, że tak, dowiedziałem się później z relacji jego żony, która specjalne do mnie przyjechała. Z jednej strony dziękowała, z drugiej była sceptyczna, a jednocześnie ciekawa. Powiedziała, że mąż nie zdradził jej niczego poza tym, że podczas seansu poznał ich życie w jednym z poprzednich wcieleń, że byli już kiedyś małżeństwem. Czułem, że chce sprawdzić i męża, i przy okazji mnie. Zgodziłem się. Podczas seansu i ona dotarła na plantację bawełny, której właścicielem był jej obecny mąż, do domu pełnego czarnoskórej służby. To, co mówiła, w około 80 proc. zgadzało się z opowieścią jej męża. Opisała też tragiczne zdarzenie, gdy mąż zastrzelił służącego, młodego chłopaka, który przyniósł jej posiłek, gdy źle się poczuła…

Czy przy pomocy hipnozy można wybrać się w świat astralny, w podróż poza
ciało?
– Jest to możliwe, ale by było bezpieczne, wymaga dużego doświadczenia hipnoterapeuty. Dlatego zdecydowanie odradzam takie praktyki osobom bez wieloletniego doświadczenia w pracy z technikami hipnotycznymi. Na pewno nie należy tego robić z ciekawości, efektem seansu prowadzonego przez kogoś o zbyt małej wiedzy i umiejętnościach może być nawet choroba psychiczna lub opętanie. Uważam, że tym powinni zajmować się mistrzowie, jak ma to miejsce na przykład w buddyjskich klasztorach, gdzie praktyki wychodzenia z ciała są elementem pracy nad rozwojem duchowym.

To rozwiejmy do końca obawy przed oddaniem się w ręce hipnoterapeuty. Mam zaufanie, że całą swą wiedzą i doświadczeniem będzie Pan działał dla mojego dobra. Ale gdyby Pan – przepraszam – nagle zwariował i po wprowadzeniu mnie w stan hipnozy kazał mi popełnić samobójstwo. Zrobię to?
– Nie, w takim przypadku zadziała instynkt samozachowawczy, podświadomość się zablokuje i człowiek w naturalny sposób wyjdzie z hipnozy. Nie zdołam zrobić z ciałem człowieka poddanego hipnozie niczego, czego on sam by nie chciał. Bo choć świadomość odpłynęła, naszego bezpieczeństwa strzeże podświadomość i bardzo mocne zakodowane w niej mechanizmy obronne.

Uzdrowiciele, Terapeuci...

W najnowszym numerze

kalendarz 2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.