Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Śladami przeszłości

Tadeusz Oszubski Tadeusz Oszubski

Bałtycka Atlantyda

 


Simple Picture Slideshow:
Could not find folder /www/4wymiar_www/www/4wymiar.pl/images/artykuly/sladami_przeszlosci/\ Bałtycka_Atlantyda

Wody wielu mórz kryją podobno zaginione lądy. Na dnie Atlantyku spoczywać mają ruiny Atlantydy, Ocean Indyjski pochłonął niegdyś Lemurię, a Ocean Spokojny – kontynent Mu. Morze Bałtyckie też ma swój ląd zaginiony. To Kvenland.

Kvenland nie ma tak starej metryki jak Atlantyda czy Lemuria. Nie może być inaczej, bo sam Bałtyk jest młodym morzem. Najstarsze pisemne wzmianki o tej zaginionej krainie liczą niewiele ponad 11 stuleci. Kiedy jednak królestwo Kvenlandu powstało, a kiedy uległo zagładzie? I w którym rejonie Bałtyku właściwie leżało? Nowe, owiane tajemnicą odkrycie i towarzysząca mu hipoteza mogą wyjaśnić wszystkie te zagadki.

Na początku sierpnia 2011 roku szwedzki badacz Peter Lindberg z organizacji Team Ocean Explorer przedstawił w mediach obraz niezwykłej struktury na dnie Bałtyku. Choć jest to komputerowy zapis skanowania dna morskiego Zatoki Botnickiej, to forma, jaką na nim widać, wywołała sprzeczne reakcje.

Geolodzy wciąż głowili się, co też na bałtyckim dnie widać. W tym czasie grupa ufologów uznała, że tajemnicza struktura jest pozaziemskim obiektem, że to

UFO, które uległo awarii

i opadło na morskie dno. Argumentem na rzecz takiej hipotezy miał być niezwykły kształt tej konstrukcji, przypominający „Sokoła Tysiąclecia”, czyli statek kosmiczny z filmu Gwiezdne Wojny. Odkrywca domniemanego statku kosmitów, Peter Lindberg oświadczył publicznie, że wątpi, by obiekt był wrakiem UFO. Szwed przyznał jednak, że nie ma pewności, czy to jakaś widowiskowa, lecz jak najbardziej naturalna formacja, czy może jednak sztuczna struktura.

Głośne ufologiczne spekulacje przesłoniły interesującą hipotezę, którą kilka tygodni po upublicznieniu omawianego skanu bałtyckiego dna zaprezentował w serwisie internetowym Esoterica Brytyjczyk Chris Cunnyngham. Badacz ten twierdzi, że domniemany „Sokół Tysiąclecia” to nie UFO, lecz ruiny pradawnych budowli będących być może rówieśnikami Stonehenge. To ruiny zatopionego królestwa Kvenland, Atlantydy Bałtyku. Tę

zaginioną krainę

opisują sagi,

wspominają też o niej kroniki. Cunnyngham zapewnia, że teraz nareszcie odkryto Kvenland. Tym bardziej, że struktura znajduje się tam, gdzie mogła leżeć zatopiona kraina – w dzisiejszej Zatoce Botnickiej, na bałtyckim dnie pomiędzy Szwecją a Finlandią.

– Kvenland jest zaginioną krainą, owianą jeszcze większą legendą niż Atlantyda – wyjaśnia Chris Cunnyngham. – Na jej temat powstają wciąż nowe książki, filmy dokumentalne i fabularne. Mało kto poświęca zaś uwagę królestwu Kvenland.

Co wiadomo na temat tej domniemanej Atlantydy Bałtyku? Początki legendy Kvenlandu toną w mrokach historii. Pierwsze wzmianki pochodzą z 890 r. i są zawarte w staroangielskiej kronice. W tamtym czasie norweski wiking Othar odwiedził Anglię i spotkał się z Alfredem, królem Wessex. Włości Alfreda były często niepokojone przez piratów z północy, dlatego też władca ten, jak na swoje czasy inteligentny i bardzo wykształcony, chciał lepiej poznać kulturę ludu, z którym przyszło mu staczać boje. Alfred, nie bez powodu zwany Wielkim, ugościł Othara, a przygody opowiadane wieczorami przez wikinga kazał spisać. W tych właśnie zapiskach pada nazwa

Kvenland.

Nie jest jednak jasne, czy Othar z tego zaginionego królestwa pochodził, czy tylko o nim opowiadał.

Jak twierdzi Cunnyngham, powołując się na źródła historyczne, Othar urodził się przypuszczalnie w rejonie Zatoki Botnickiej, a więc tam, gdzie zespół Lindberga z Team Ocean Explorer odkrył tajemniczą strukturę.

– Nie ma pewności, czy Othar żył w czasach, gdy królestwo Kvenland jeszcze istniało – stwierdza Cunnyngham. – Możliwe, że ta kraina była legendarna już wtedy, gdy wiking opowiadał o niej Alfredowi Wielkiemu.

Niestety, w kronice Alfreda zaginionemu królestwu poświęcono zaledwie dwa zdania. O Kvenlandzie wspomina też kilka nordyckich sag, jednak zostały one spisane kilkaset lat później. Jednak wszystkie źródła konsekwentnie stwierdzają, że Kvenland to kraina, której już nie ma, że to zaginione królestwo. Jednym z takich źródeł jest Saga o Egilu, napisana w latach 1220–1240. Dzieło to wymienia jednego z władców Kvenlandu, Faravida, który miał panować w zamierzchłych, mitycznych czasach. Inne sagi wspominają jeszcze wcześniejszego króla Kvenlandu, Fornjta, nazywanego starożytnym gigantem.

Nauka zainteresowała się Kvenlandem w XVII w. i od tamtego czasu większość historyków umiejscawiała tę krainę

w pobliżu

Zatoki Botnickiej,

jednak dokładna lokalizacja i zasięg terytorialny tego zaginionego królestwa pozostają niejasne.

Opisy z kroniki Alfreda i nordyckich sag prezentują Kvenland jako bardzo długi i bardzo wąski pas ziemi, ograniczony na wschodzie dzikimi górami zamieszkałymi przez lud Sami, czyli Finów. Te szczegóły nie pomagają jednak w precyzyjnej lokalizacji zaginionej krainy. Mogą odnosić się zarówno do Norwegii, Szwecji, jak i Finlandii, a nawet północno-zachodniej Rosji. Te niejasności są według historyków skutkiem błędów popełnianych przez pokolenia kopistów, przepisujących skandynawskie księgi w ciągu ponad tysiąclecia. Za każdym razem jednak, gdy w sagach pojawia się wzmianka o Kvenlandzie, wspominana jest też Zatoka Botnicka. Na tym właśnie Chris Cunnyngham opiera swoją hipotezę.

Królestwo Kvenland znikło z powierzchni ziemi. Sagi jednak nie mówią, jak do tego doszło. Czy była to

wyspa, czy półwysep

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.