Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Śladami przeszłości

Jędrzej Fijałkowski Jędrzej Fijałkowski

Niezwyciężony

I kiedy ogląda się film o białym rekinie-żarłaczu, towarzyszącym w każdym połowie rybakowi, który uratował mu życie i widzi się, jak drapieżnik pozwala człowiekowi głaskać się po brzuchu, gdy podpływa do jego łodzi – zdumiewa, że jest nas więcej, myślących istot na tej planecie. I coraz mniej mamy pewności, że umiemy sobie we właściwy sposób czynić ziemię poddaną. A wyjątki, niestety, jedynie tę regułę potwierdzają.

Początek cudu

– Konia na rzeź? Nie ma takiej opcji – powiedziały matka z córką, zatrzymały procedury i w domowym zaciszu usiadły, by przemyśleć sprawę. Nim Stefania otworzyła usta, Ola powiedziała szybko:

– Mam tysiąc złotych odłożone na nową pralkę. Stara jeszcze pochodzi. Dołóż resztę…

Uzbierały, ale właściciel podczas pierwszych rozmów nie chciał słyszeć o sprzedaży. Oddaje go do rzeźni i koniec. Pertraktacje się przeciągnęły, ale zostały doprowadzone do szczęśliwego końca. Kobiety nawet utargowały dobrym zwyczajem końskich kupców dwieście złotych.

Po jakimś czasie olbrzymich starań koń wyzdrowiał, na co jest zaświadczenie weterynaryjne z urzędowymi stempelkami i podpisami. Przy okazji padło pytanie do lekarza: czy można wyleczyć konia z tej choroby? Odpowiedź była jednoznaczna: – Nie!

W takim razie mamy do czynienia z cudem.

Cud nazywa się Quantec i jest urządzeniem z pogranicza science-fiction, opartym o teoretyczne założenia fizyki kwantowej, w której wiele rzeczy, dotychczas niemożliwych, okazało się możliwych. Tu światło raz jest cząstką, raz falą. Tu na każde przeprowadzane doświadczenie wpływ ma obserwator, samą swoją obecnością mogąc zmieniać wyniki. Tu wreszcie sparowane cząstki (fotony bliźniacze), niezależnie od dzielących je odległości reagują na każdą zmianę dotyczącą jednej z nich. Powiązania fotonów bliźniaczych zostały udowodnione naukowo i potwierdzono możliwość przekazu tą drogą informacji między nimi.

Wiemy, iż wszelkie organizmy komunikują się między sobą. Stale udoskonalane narzędzia pozwoliły ostatnio wychwycić tę zdolność wśród drzew. Oddziaływanie na jeden z fotonów bliźniaczych na zdjęciu pozwala, za pomocą Quanteca, przekazywać informację biologiczną do drugiego z nich, umiejscowionego w organizmie. Jako pasmo przenoszenia jest tu wykorzystywana dioda „białego szumu” skonstruowana przez niemieckich naukowców. Mówiąc w skrócie, informacja odbierana przez Quanteca ze zeskanowanej przezeń fotografii i odpowiednio przetworzona przekazywana jest do organizmu rzeczywistego, powodując w nim określone zmiany częstotliwości, potrafiące zmienić jego biologiczną matrycę. Jeszcze prościej, choć to wciąż nie do uwierzenia: działając na zdjęcie – działamy na organizm. W zasadzie w psychotronice to nic nowego – wszak bioterapeuci oddziałują na swoich klientów na odległość. Nowością jest, że taką możliwość potwierdza współczesna nauka. Choć, jak to zwykle bywa, wątpiących nie brakuje. Jednak efekty tych oddziaływań są widoczne. Z faktami dyskutować trudno, a one są takie: Stefania Żak podłączyła zdjęcie Indiany do Quanteca. I uzyskała nieprawdopodobny efekt wyleczenia konia z choroby uważanej za nieuleczalną. Zanim do tego jednak doszło i Indiana zaczął biegać na torze, sporo się wydarzyło.

Quantec wchodzi na tor

Stefania i Ola, zafascynowane końmi, zaglądały często na Służewiec, żeby „powąchać konie”, jak mówiły, połazić między boksami, pogłaskać kare i gniade i nacieszyć się ich widokiem. Marzyły, że kiedyś osiądą z dala od miejskiego zgiełku, będą miały stadninę i przestaną zachwycać się cudzymi końmi, ciesząc się 

własnymi.

Wpuszczano je do stajni, bo Stefania miała już Quanteca i rozeszła się wieść, że może z jego pomocą zrobić wiele dobrego, zwłaszcza po pierwszej udanej interwencji, kiedy to „postawiła na nogi” konia okulałego, bo go źle podkuł kowal. Zawody w zaprzęgach czwórek, w których zwierzę miało wziąć udział, odbywały się niebawem. Katastrofa. Zrobiono zdjęcie chorego kopyta, włączono Quanteca. Wystarczył dzień, aby zwierzę wróciło do formy. Parę tygodni później ten sam koń, wytypowany na zawody we Francji, pod wpływem stresu złapał infekcję. Tym razem urządzenie pracowało nad nim dwa dni. Koń wystartował w zawodach.

– Pomyślałam wówczas, że na pewno wiele innych koni na Służewcu ma problemy zdrowotne, więc zaproponowałam, że zrobię im zdjęcia i spróbuję pomóc. Jednym z nich okazał się świetny koń, który miał długotrwałą kontuzję i ostatnio wcale nie startował. Wszyscy położyli na nim krzyżyk. Po jakimś czasie doprowadziłam go do stanu, w jakim znajdował się przed chorobą. Znów stał się świetny…

Bukmacherzy jednak skrzętnie omijali go w typowaniach na zwycięzcę. Stefania zaś, pewna swego, właśnie na niego postawiła. Koń wygrał, a przebicie w kasie wynosiło 3:16.

Potem było jeszcze parę innych ciekawych wydarzeń. Jednakże wróćmy do Indiany Wellsa. Koń został uratowany. I co teraz z nim robić? W mieszkaniu na Mokotowie zbyt ciasno. W dodatku na trzecim piętrze. Poza tym musi gdzieś biegać, ktoś musi go ujeżdżać, oporządzać...

Mieć i nie mieć konia

Mają konia, ale go nie mają. Co robić? Sprzedać?

Pytanie we właściwy sposób sformułowała Stefania i wprowadziła do Quanteca. Ten odpowiedział w wolnym przekładzie na język ludzki:

– Mogą być kłopoty.

Kłopoty? Dlaczego? Zachodziła w głowę. Wtedy córka, która formalnie i notarialnie jest właścicielką konia, stwierdziła:

– Pewnie, że mogą być kłopoty, jeśli chcesz sprzedać nie swoją własność.

Fakt. Ale żeby urządzenie gadało? Koniec świata.

Pytanie sformułowała więc Ola i teraz jej zdjęcie Quantec przeskanował i „odpowiedział” na pytanie – czy sprzedać konia:

– Na pewno nie.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.