Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Śladami przeszłości

Robert Buchta

Polski Harry Potter

01 Ruiny betonowego kiosku na miejscu niegdysiejszej glorietki w Szkole Twardowskiego
02 Panorama Krakowa z tarasu widokowego kamieniolomu
04 Zamek w Pieskowej Skale
05 Mistrz Twardowski i skarby olkuskiej ziemi (przedstawienie teatru ulicznego w Kluczach 2011r)
mistrz Twardowski i jego zwierciadlo_Lilith Hayrapetyan
Oxycel_1
Oxycel_zielona herbata
bwd 1/7 
fwd

 

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, w odległej krainie na zamku Hogwart mieści się słynna Szkoła Magii i Czarodziejstwa. Mało kto jednak wie, że przed kilkoma wiekami w Polsce, Twardowski.

W starym kamieniołomie przeprowadzał badania alchemiczne i doskonalił się w sztukach magicznych, między innymi kręcąc bicze z piasku.

Gdzie kończy się legenda, a zaczyna historia

Barwna postać szlachcica Twardowskiego, który posiadł czarodziejską moc, nie jest li tylko wytworem wyobraźni kilku pokoleń. Dzięki żmudnej analizie starych dokumentów, przeprowadzonej przez prof. Romana Bugaja, wiemy, że w otoczeniu króla Zygmunta II Augusta istotnie działał szlachcic będący pierwowzorem postaci funkcjonującej w naszej kulturze jako mistrz Twardowski. Z pochodzenia był Niemcem. Nazywał się Lorenz Dhur (Laurentius Durentius). Łukasz Górnicki w Dworzaninie polskim spolszczył jego nazwisko. Jako że fragment dotyczący mistrza sztuk czarnoksięskich miał odcień wybitnie ironiczny, pisarz nie chcąc narażać się żyjącemu wtedy magowi oraz jego protektorowi, nie dość, że przetłumaczył prawdziwe nazwisko Lorenza na rdzennie polskie (łacińskie „durus” oznacza „twardy”), to jeszcze akcję zręcznie przeniósł w czasy panowania Zygmunta Starego.

Niestety, badacze przez kilka stuleci nie potrafili złamać szyfru Łukasza Górnickiego. Udało się to dopiero profesorowi Romanowi Bugajowi w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Pomimo skąpych źródeł ustalono, że Lorenz Dhur urodził się około roku 1515. Siedemnaście lat później zapisał się na studia medyczne na Uniwersytecie Wittenberskim. Być może pod wpływem niemieckiego czarnoksiężnika Johanna Fausta, bawiącego w tym czasie w Wittenberdze, w kręgu jego zainteresowań dość szybko znalazły się astrologia, alchemia oraz magia. W Wittenberdze Dhur poznał między innymi Franciszka Krasińskiego (późniejszego biskupa krakowskiego). Prawdopodobnie na jego zaproszenie w 1540 roku Lorenz Dhur przyjechał do Polski. Możni tego świata chętnie korzystali z jego wiedzy medycznej. W 1565 roku Zygmunt II August mianował go swoim osobistym wróżbitą i astrologiem, a siedem lat później nadał mu tytuł podkoniuszego.

Z pomocą czarta

Legenda głosi, że w starym kamieniołomie na Krzemionkach Podgórskich Twardowski przeprowadzał swoje badania alchemiczne. Nie mogąc jednak posiąść sztuki robienia złota, wezwał na ratunek czarta. Diabeł owszem, przybył, obiecał pomoc, ale w zamian zażądał duszy. W obszernej kotlinie, otoczonej zewsząd wapiennymi ścianami, szlachcic długo układał się z diabłem, stawiając warunki. Jeden z nich, chyba najbardziej znany brzmiał: „dopóty ni do ciała, ni do duszy żadnego prawa nie ma [czart], dopóki Twardowskiego w Rzymie nie ułapi”. Ostatecznie umowę – zwaną wówczas cyrografem – spisano na byczej skórze, a Twardowski własną krwią ją przypieczętował. Odtąd czarnoksiężnikowi niczego nie brakowało, a swoimi sztuczkami zadziwiał rzesze ludzi.

Śladami Twardowskiego

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.