Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Śladami przeszłości

Tadeusz Oszubski Tadeusz Oszubski

Wyprawy do wnętrza Ziemi

Oficjalna nazwa wyprawy brzmiała The United States Navy Antarctic Developments Program, ale ekspedycja miała też na celu supertajną akcję nazwaną Operation Highjump. Konwój wyruszył ze Stanów Zjednoczonych 26 sierpnia 1946 r., a cała operacja trwała do marca 1947 r. W skład ekspedycji podbiegunowej admirała Byrda wchodziło 4700 ludzi, 13 okrętów i kilkanaście samolotów. Oficjalnie ta wielka wyprawa miała przeprowadzić ćwiczenia personelu i sprzętu w strefie podbiegunowej oraz sprawdzić możliwości budowy i utrzymania amerykańskiej bazy na Arktyce. W swej tajnej części ekspedycja miała sprawdzić, czy w tym rejonie nie ma ukrytej bazy wojskowej hitlerowców, zwanej przez badaczy tajnych działań z okresu II wojny światowej Stacją 211. Poszukiwania prowadzono z morza, lądu i powietrza, podobno jednak tej hitlerowskiej bazy nie odnaleziono. Zamiast tego Amerykanie natknęli się na szczególne miejsce, które do kręgu zagadek historii i tajnych spisków przeszło pod nazwą Oaza Bungera.

Byrd w swym pamiętniku, z którego część informacji wyciekła do mediów po jego śmierci, miał opisać, że natrafił na niezwykłą krainę w rejonie bieguna północnego. Podczas jednego z przelotów samolotem w lutym 1947 r. zobaczył wyłaniające się zza pasma gór wielkie, barwne plamy. Obszar ten nazwano później Oazą Bungera, od nazwiska pierwszej osoby, która to miejsce dostrzegła – pilota ekspedycji por. Davida E. Bungera. Według zapisków admirała Byrda była to ogromna dolina pełna jezior, porośnięta roślinnością i zamieszkana przez zwierzęta, których w tym miejscu być nie powinno. Jak podają źródła, 19 lutego 1947 r. Byrd zanotował w swym dzienniku: O godz. 10:00 przelecieliśmy nad pasmem górskim. Za nim krajobraz się zmienił. Widać dolinę z rzeką przebiegającą przez jej środkową część. Dolina jest zielona od roślinności. Wspaniałe lasy rosną na zboczach gór. Nasze instrumenty nawigacyjne dają błędne odczyty, bo jesteśmy blisko bieguna. Następna notatka z godz. 10.05 mówi: Wykonujemy ostry skręt w lewo, aby lepiej zbadać dolinę. Jest zielona od mchu lub gęstych traw. W oddali widzę duże zwierzę przypominające słonia. Zmniejszamy wysokość do 1000 stóp. Biorę lornetkę, by lepiej zbadać zwierzę. Potwierdzam. Zwierzę, które widzę, to bez wątpienia mamut! Próbuję skontaktować się z bazą, ale radio nie działa.

Niektórzy badacze tajemnic twierdzą, że właśnie w Oazie Bungera admirał Byrd znalazł wejście do niezwykłej krainy we wnętrzu Ziemi, że było to miejsce, do którego wyprawił się U-209 komandora Brodda, że tam właśnie mieści się Szambala. Co jednak z taką niezwykłą wiedzą zrobiło dowództwo wojsk USA i władze tego kraju, nie wiadomo. Relacja Byrda od dziesięcioleci wiedzie własny barwny żywot i za sprawą pokoleń interpretatorów trudno już ustalić, co jest legendą, a co faktem. Badacze tajemnic historii dowodzą jednak, że zapiski kontradmirała Byrda znalazły potwierdzenie w innym źródle. Podobno istnienia tajemniczej doliny na biegunie północnym dowodzą zdjęcia wykonane przez satelitę ESSA-7. Ten ujawniony w 1970 r. materiał fotograficzny ma ukazywać gigantyczne wgłębienie na biegunie. To dolina o łagodnym klimacie, gdzie może znajdować się wejście do wnętrza naszej planety.

O krainach pod ziemią mówią mity wielu kultur. Pisarz Juliusz Verne taką enklawę umieścił w gigantycznej grocie. Według niego dostać się tam można było poprzez krater wygasłego wulkanu pod lodowcem Sneafellsjoukull na Islandii. Innym też wulkanem – Stromboli na Morzu Śródziemnym – bohaterowie powieści opuścili podziemną krainę. Czy komandor Brodd i admirał Bird znaleźli realny odpowiednik literackich podziemi Verna, a może trafili do Szambali ezoteryków? Czy też wszystko to jest malowniczą spekulacją, bliską fikcji literackiej? Jedno jest pewne – to wciąż nierozwiązana zagadka.

Tadeusz Oszubski

Artykuły z tej kategorii

  • Cud w Sokółce

    W październiku 2008 roku w kościele św. Antoniego w Sokółce na Podlasiu miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Upuszczona na ziemię hostia przemieniła się w kawałek ludzkiego serca. Komisja kościelna nie odnalazła śladów ingerencji człowieka. Teraz musi to potwierdzić Stolica Apostolska. Jeśli Watykan uzna owo wydarzenie za cud, będziemy mieli w Polsce nowe miejsce kultu, do którego zaczną zjeżdżać pielgrzymki z całego świata.…

    Czytaj więcej...

  • Dwie damy i warchoł

    Leżący na wschód od Rzeszowa zamek w Łańcucie co roku przyciąga licznych turystów, zafascynowanych wspaniałymi wnętrzami i bogatą ekspozycją muzealną. Zazwyczaj porządny zabytek, oprócz burzliwej i skomplikowanej historii, posiada własnego ducha. W Łańcucie ukazują się co najmniej trzy, w tym jeden duch-włamywacz.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.