Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Śladami przeszłości

Ewa Krajewska Ewa Krajewska

Dawni bogowie miłości

 

2005 05080067

W naszej kulturze w święto miłości obdarowujemy ukochaną osobę. Aztekowie również składali dary, ale nie sobie nawzajem, lecz bóstwom miłości. Kim byli dawni bogowie miłości, przyjemności, zabawy i sztuki?

Xochiquetzal [soczikecal] to niewątpliwie najpiękniejsza bogini w całym panteonie azteckich bóstw. Przedstawiano ją jako niezwykle urodziwą, wiecznie młodą kobietę w niebieskiej tunice wyszywanej drogocennymi piórami, trzymającą w dłoniach swe atrybuty: kwiaty oraz motyla. Jej imię dosłownie znaczy „kwiecisty ptak”, choć znana jest również pod imieniem Ichpochtli. Czasem porównuje się ją do innej bogini miłości – Tlazolteotl, opiekunki osób cierpiących na choroby weneryczne, akuszerek i kobiet rodzących.

Xochiquetzal uważano za patronkę miłości, kwiatów, piękna, przyjemności czerpanej z kontaktów seksualnych, sztuki, płodności, ale również codziennych obowiązków domowych. Do niej modliły się kobiety ciężarne, jak również tkaczki, a nawet prostytutki. Do niej prośby o natchnienie kierowali malarze, tancerze, muzycy, złotnicy i rękodzielnicy.

Obraz tej bogini nie pozostawia najmniejszej wątpliwości, że Xochiquetzal, dzięki niezwykłej urodzie, z łatwością uwodziła mężczyzn. Niestety, flirtowanie nie zawsze wychodziło jej na dobre. Według mitów bogini miłości była pierwszą żoną Tlaloca – boga deszczu. Jej nazbyt frywolne zachowanie sprawiło, że porwał ją i ukrył w zaświatach Tezcatlipoca („dymiące zwierciadło”) – patrona czarnej magii. Okrutny bóg pragnął zatrzymać na zawsze piękną boginię tylko dla siebie. Zmusił Tlaloca do małżeństwa z boginią wody Chalchiutlicue („ta w jadeitowej spódnicy”). W innych mitach Xochiquetzal pojawia się jako żona Ixotecutli – boga wolności oraz Piltzintecuhtli – patrona małych dzieci. Z tym ostatnim miała syna o imieniu Cintéotl – boga kukurydzy. Uwielbiała flirty i romanse, dlatego nie dochowywała wierności swoim mężom.

Jeden z mitów przedstawia Xochiquetzal jako pramatkę ludzkości. Opowiada on o wielkiej powodzi, która zniszczyła życie na ziemi. Kataklizm przetrwał zaledwie jeden mężczyzna o imieniu Coxcox (zwany również Teocipactli) oraz kobieta – Xochiquetzal. Para spłodziła wiele dzieci, a każde było innej rasy. W dodatku żadne z nich nie umiało mówić. Xochiquetzal poprosiła bogów o pomoc, a ci zesłali gołębia, który przekazał jej dzieciom dar mówienia. Okazało się, że każde dziecko mówiło w zupełnie innym języku. Gdy dzieci dorosły, rozeszły się w różnych kierunkach, ponieważ nie rozumiały się nawzajem, a na dodatek każde wyglądało inaczej.

Urodziwa bogini mieszkała w raju zwanym Tamoanchán, kojarzonym z pierwszym poziomem zaświatów zarządzanych przez Tlaloca. Miejsce to było wyjątkowo piękne, płynęły tam rzeki, strumienie i panowała atmosfera wiecznej radości i zabawy. Trafiały tam wyłącznie dusze malutkich dzieci. Xochiquetzal żyła beztrosko otoczona wierną świtą dostarczającą bogini rozrywek, takich jak muzyka i taniec. W raju tym rosło niezwykłe drzewo miłości. Kto choćby delikatnie otarł się o jego kwiaty, zakochiwał się szczęśliwie i był wierny ukochanej osobie aż po grób.

A jak ludzie na ziemi czcili piękną Xochiquetzal? Raz do roku, gdy żniwa dobiegały końca, osoby, które miały na sumieniu kradzieże lub niewłaściwe zachowania seksualne, za jakie uważano zdrady małżeńskie, udawały się do świątyni Xochiquetzal, gdzie dokonywały aktu skruchy. Każdy przynosił ze sobą tyle słomek, ile popełnił grzechów. Najpierw należało przekłuć język na wylot kolcem agawy, a potem przeciągnąć każdą słomkę przez otwór w języku. Zakrwawione słomki wyrzucano na podłogę. Nikt nie wypowiadał na głos swoich grzechów. Każdy rozliczał się ze swoim sumieniem sam. Na zakończenie ceremonii kapłan zbierał słomki i palił je, co symbolizowało oczyszczenie z popełnionych przewinień. Po powrocie do domu grzesznik zażywał kąpieli w pobliskim strumieniu lub łaźni parowej.

Bogini Xochiquetzal składano również ofiary z ludzi. Wybierano tylko najpiękniejsze dziewce wywodzące się ze szlacheckich rodów. Dziewczynie związywano skrzyżowane nogi, a następnie wyrywano jej serce. Ciało młodej kobiety zrzucano ze schodów świątyni. Inny rytuał był nieco bardziej skomplikowany. Młodą, piękną dziewczynę, reprezentującą Xochiquetzal, poświęcano rytualnie, a następnie obdzierano ze skóry. Kapłan odprawiający ceremonię przywdziewał tę skórę i dzięki temu przemieniał się w boginię. Do świątyni ściągali artyści i rękodzielnicy przebrani za małpy, oceloty oraz psy. Tańczyli wokół Xochiquetzal (tutaj: kapłana ubranego w skórę młodej kobiety), trzymając w ręku atrybuty swojej pracy. Tym sposobem pragnęli zaskarbić sobie przychylność bogini. Rytuał ten odprawiano raz na osiem lat.

Główna świątynia Xochiquetzal mieściła się w kompleksie ceremonialnym Templo Mayor, znajdującym się w samym sercu azteckiej stolicy – Tenochtitlanie. Skromna z zewnątrz budowla w środku zachwycała bogatymi zdobieniami ze złota, drogocennych piór, a podłogi usłane były pięknymi dywanami.

Xochiquetzal jest patronką dwudziestego, czyli ostatniego, dnia miesiąca według kalendarza Azteków. Dzień ten nazywa się Xochitl, co dosłownie znaczy kwiat. Przeznaczeniem osób urodzonych w tym dniu była ścieżka artystyczna. Osoby te na ogół cieszyły się nieprzeciętną urodą, a ponadto były bardzo miłe. To typowe dusze towarzystwa. Bywały jednak bardzo egocentryczne i zadufane w sobie. Kobiety, podobnie jak bogini Xochiquetzal, lubiły flirtować i rzadko dochowywały wierności. Mężczyźni natomiast byli bardzo delikatni i wrażliwi. Według azteckich astrologów nie nadawali się na wojowników, ale mogli zostać utalentowanymi artystami.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.