Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Śladami przeszłości

Ewa Krajewska Ewa Krajewska

Dawni bogowie miłości

Xochiquetzal miała brata bliźniaka – Xochipilli [soczipili]. Jego imię znaczy „książę kwiatów”. Bóstwo to znane jest również pod nazwą Macuilxochitl („pięciokwiat”). W starych kodeksach azteckich Xochipilli przedstawiony jest jako czerwonoskóra postać z jasnymi włosami. Niektórzy eksperci są zdania, że chodzi tu o stylizowany wizerunek motyla i stąd ten nietypowy kolor włosów. Według mitologii, bóg ten był mężem Mayahuel – bogini agawy.

Xochipilli, podobnie jak jego siostra, patronował miłości, zabawie, sztuce, ale również kukurydzy, kwiatom i wszelkim młodym, wzrastającym roślinom. Do niego modlili się też hazardziści, geje oraz męskie prostytutki.

Postać boga Xochipilli z szesnastowiecznego pomnika z czasów azteckich pokryta jest kwiatami i roślinami o właściwościach halucynogennych. Nie ulega wątpliwości, że bóstwo to opiekowało się wszelkimi roślinami halucynogennymi używanymi przez azteckich kapłanów podczas rytuałów religijnych, by połączyć się z duszami zmarłych, z bogami lub by przepowiadać przyszłość. Można więc rzec, że bóstwo to łączyło świat materialny ze światem duchowym.

Święto ku czci Księcia Kwiatów nazywało się Xochilhuitl, czyli „pożegnanie kwiatów”. Obchodzono je późną jesienią, tuż przed pierwszymi przymrozkami. Cztery dni przed świętem obowiązywała abstynencja seksualna oraz post. Wówczas jadano tylko raz dziennie, a jedyną dozwoloną strawą był kukurydziany chleb. Piątego dnia składano dary Xochipilli: kwiaty oraz chleb z miodem, do którego wkładano obsydianowego motyla będącego symbolem ludzkiej duszy. Kto nie zachował wstrzemięźliwości seksualnej podczas czterech dni poprzedzających główne obchody święta, tego bóg miłości karał surowo, zsyłając choroby weneryczne.

Według wróżebnego kalendarza Azteków, Xochipilli opiekował się osobami urodzonymi w jedenastym dniu miesiąca, zwanego Ozomatli, czyli małpa. Śmiało można rzec, że to urodzeni szczęściarze, którym wszystko w życiu łatwo przychodzi. Były to osoby niezwykle sympatyczne, towarzyskie i otwarte na nowe doznania. Uwielbiały dobrze się zabawić, ale uciekały przed zobowiązaniami. Nie znosiły ciężkiej pracy, stąd często zarzucano im lenistwo. Małpy to duże dzieci, które nigdy nie dorastały. Dla nich życie to jedna niekończąca się zabawa.

Astrologowie azteccy odradzali małżeństwo z urodzonymi w miesiącu Ozomatli, gdyż w miłości bywali niewierni. Kobiety bardziej interesowały się swoim wyglądem niż rodziną, a mężczyźni wymigiwali się od pracy. Los obdarzał te osoby talentem artystycznym, a zwłaszcza zdolnościami manualnymi. Ozomatli, podobnie jak ich patron, Xochipilli, uwielbiały taniec, muzykę i wszelką formę rozrywki.

Pragnąc zaznać szczęścia w miłości, Aztekowie musieli nie tylko zaskarbić sobie przychylność ukochanej osoby, ale również żarliwie modlić się do bogini Xochiquetzal. We współczesnym Meksyku nikt już nie modli się do pięknej, acz kapryśnej bogini. W walentynki Meksykanie obdarowują swe drugie połówki prezentami i wychodzą na romantyczne randki. Jednak duch Xochiquetzal chyba wciąż jest obecny, gdyż zdrady w małżeństwie zdarzają się często.  

Ewa Krajewska

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.