facebook

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Wtajemniczenia

Jerzy Prokopiuk Jerzy Prokopiuk

Wtajemniczenie spontaniczne: Wielka Matka i Stary Mędrzec LI

 prokopiuk 250Rozwój Wojownika przebiega od schematu „bohater-nikczemnik-ofiara“ do poziomu bohatera tout court. W drodze tej potrafi „wysłuchać innej strony“, niekoniecznie uznając ją za wroga. W relacjach z ludźmi może dojść do poziomu, na którym jest w stanie podejmować pokojową dyskusję nawet ze swymi przeciwnikami i zawierać z nimi kompromisy. Ale stać się tak może pod jednym warunkiem: obie strony muszą opanować lęk, jaki budzą w sobie, dopóki są wrogami, a nawet wyzbyć się tego lęku.

 W walce ze „smokiem” trzeba okazać odwagę. „Zamiast ograniczenia przez strach – pisze Carol Pearson w swojej książce – (...) bohater dostrzega, że strach jest zaproszeniem do rozwoju” (str. 161).

Inny – „drugi” – człowiek nie jest wrogiem bohatera, jest nim tyrania jego własnego umysłu. Odpowiedzią na jego atak – jeśli rzeczywiście jest to atak (często przecież mylimy się co do intencji naszych przeciwników) – nie jest zabicie go, lecz stworzenie czegoś nowego – „... nowego sposobu stawiania pytań i poszukiwania odpowiedzi” (str. 163).

W konfrontacji z drugim człowiekiem (lub problemem) możemy zobaczyć, że jest on silniejszy od nas – względnie, że nas przerasta. Wtedy bohaterowie załamują się – i stają się męczennikami (ofiarami), przyjmując wręcz masochistyczny styl życia. Mogą jednak – w obliczu jakiejkolwiek trudności – „odejść na sronę” i w wielkim wysiłku fizycznym lub umysłowym zdobyć nową siłę czy nowe zdolności – i ponownie wrócić do (zrazu) przegranej konfrontacji z drugim człowiekiem czy problemem.

Mogą jednak postąpić jeszcze inaczej. Mogą mianowicie wyrobić w sobie zdolność pomagania, oddając się jakiejkolwiek pracy przyoszącej pomoc, stać się społecznikami w dowolnej sferze życia, pomagając słabszym czy takim samym, jak oni. (Także wznosząc się na poziom działalności religijnej, moralnej, kulturowej, naukowej, artystycznej czy gospodarczej). Antycznym wzorem jest tu Demostenes – jąkała, który dzięki ogromnemu wysiłkowi stał się wielkim mówcą.

Wielu mężczyznom taka opcja – pozwalająca im odejść od stereotypowego wyobrażenia męskości (macho, „mięśniak” czy „damski bokser”) – umożliwia przejście do bardziej wyrafinowanych sposobów konfrontowania się z innymi czy nawet prowadzenia walki, i stanowi warunek wstępny stawania się Magiem.

Porażka Wojownika może prowadzić do – oto prawdziwe rozdroże – transgresji albo do transcendencji. Może on mianowicie spaść na niższy poziom rozwoju moralnego i charakterologicznego, uczciwą walkę zastępując nikczemnymi podstępami („ciosy poniżej pasa”) albo wyjść na poziom wyższy tego rozwoju. W tym drugim wypadku jest to – o paradoksie! – zapomnienie o sobie, rezygnacja z egocentryzmu, porzucenie siebie dotychczasowego i poddanie się czy ulegnięcie sile potężniejszej niż nasze małe „ja”, kierując się zasadą fight or flight (walcz albo uciekaj). Sile, która manifestuje się w małych i wielkich „sytuacjach granicznych” (termin Jaspersa), a płynie z naszej jaźni, wyższego ośrodka sterowniczego w naszej psyche. Ulegamy wtedy temu, czym naprawdę jesteśmy i czym zawsze byliśmy.

„Moment (takiego) wyzwolenia – pisze Carol Pearson – nie zawsze musi być tak transcendentny. Czasem wyzwala go poczucie bezsilności, atak serca, utrata ukochanej osoby, tragiczne wydarzenie i wówczas nie można uczynić nic innego, jak zaakceptować to. Czasami takim momentem jest po prostu dojrzałość i świadomość, że żadne z umiejętności Wojownika nie mogą być wykorzystane w walce ze śmiercią, która zmusza do uległości wobec większego życia” (s. 166-167).

Wojownicy nieustannie „walczą”, zmagają się z innymi oraz z własnymi wadami czy słabościami. W ten sposób wszakże, choć odnoszą sukcesy, wypalają się, a wysiłek utrzymania się na szczycie zabija ich duszę i serce, a nawet ciało. (Być może kobiety żyją dłużej niż mężczyźni, bo mniej prowadzą walk; uwaga ta nie dotyczy tzw. buisnesswomen.) A wypalanie się to wyczerpanie umysłowe, psychiczne i cielesne. Często też ludzie tacy – chcąc podtrzymać swe słabnące siły – uciekają się do nikotyny, kofeiny, alkoholu i narkotyków – w ten sposób popadając w różne nałogi. A przecież tym, czego naprawdę potrzebują, jest przyznanie się do zwykłej, ludzkiej słabości, do potrzeby miłości, potrzeby innych ludzi – i (z reguły) duchowego pokarmu.

Głównym spirytus movens ekstrawertycznej i agresywnej ekspansji Wojownika jest tzw. inflacja ego: skutek ambicji nie tylko kontrolowania siebie (jakże zawodnego...) i innych, ale także bycia kimś szczególnym czy wyjątkowym. (Mówimy przecież o „wyścigu szczurów”).

Jeśli jednak Wojownicy wyrzekną się kontrolowania siebie i innych, zaczynając rozumieć swe słabości i szanować uczucia innych, jak też zrezygnują ze swych pożerających ambicji (przede wszystkim w świecie zewnętrznym), mają szansę po prostu b y ć.

W związkach miłosnych – partnerskich czy małżeńskich – potrzeba nam zarówno asertywności, jak i umiejętności rezygnacji z własnego egocentryzmu. Być może jest to jeden z najtrudniejszych obszarów realizacji takiej harmonii. Ale z drugiej strony, dają one szansę, może najlepszą – na taką właśnie realizację.

W nowym numerze

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.