Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Zagadki i hipotezy

Elżbieta M. Jóźwiak

Gdy dusza odchodzi

W Chojnowska_uzdrawianie_1Sytuacja, kiedy rodzina zbiera się przy umierającym, aby się z nim pożegnać, rzadko ma miejsce współcześnie. Najczęściej ostatecznemu aktowi przejścia na tamten świat towarzyszą strach, gniew, żal, złość i brak przebaczenia. Obciążona takimi negatywnymi emocjami dusza czepia się ostatnich nitek ziemskiego istnienia, maltretując nie tylko własne schorowane ciało, ale także dręcząc swoich najbliższych.

Rodzina nie pozostaje dłużna umierającemu, bombardując go potokiem emocji niemających niczego wspólnego z miłością. Często misterium śmierci zamienia się w dramat, o którym wszyscy chcieliby jak najszybciej zapomnieć.

Dr Wiesława Chojnowska jest uzdrowicielką, która dzięki swoim zdolnościom potrafi nie tylko przywrócić do zdrowia chory organizm, ale także nawiązać bezpośredni kontakt z duszą osoby umierającej. Umiejętności rozwijała, pracując jako wolontariuszka w nowojorskich hospicjach oraz służąc pomocą gronu najbliższych przyjaciół i rodzinie.

– Otrzymałam dar, dzięki któremu, patrząc komuś w oczy, mogę zobaczyć jego duszę – mówi dr Chojnowska. – Poprzez wewnętrzne obrazy powstające w moim sercu, widzę, co dany człowiek przeżył i jakie miał w życiu doświadczenia. Dostrzegam także kluczowe momenty z jego przeszłości, z którymi należy pracować. Część przekazów jest bardzo sugestywna, odczuwam wtedy wszystkie emocje, których doświadczyła ta osoba. Bezpośrednie połączenie z drugą duszą sprawia, że nie ma różnicy pomiędzy mną a inną istotą.

Podczas uzdrawiania Wiesława Chojnowska stara się widzieć wszystko z pozycji obiektywnego obserwatora, który nie odczuwa emocji. Tylko wtedy może poznać sytuację i zrozumieć, jak dane wydarzenie wpłynęło na rozwój czyjejś duszy. Dotyczy to także przyczyn pojawienia się chorób będących objawem jej cierpienia.

– Kiedy otrzymuję boską zgodę na uzdrowienie, to od razu widzę, co spowodowało chorobę – tłumaczy Wiesława Chojnowska. – Wiem także, czy jest to choroba karmiczna i na jakim etapie jest jej przepracowywanie. Ciało można uzdrowić tylko pod warunkiem, że karma została już „wypalona” i dalsze cierpienia nie będą służyć danemu człowiekowi w jego rozwoju.

Powrót do duchowości

Zdaniem dr Chojnowskiej akt uzdrowienia jest za każdym razem impulsem do podjęcia przez duszę kolejnego wyzwania na drodze duchowego rozwoju. Uwolnienie od choroby może także spowodować powrót do wiary, wejście w stan pokory i powierzenie swojego losu boskiej istocie.

– Uzdrowienie nie polega na całkowitym uwolnieniu od karmy, gdyż w takim wypadku nie byłoby powodu do obecnego wcielenia – mówi dr Choj- nowska. – To raczej prostowanie drogi duchowej, z której coś usuwamy, przesuwamy lub wygładzamy ją, tworząc korzystniejsze sytuacje dla rozwoju duszy danej osoby. Nie każde wcielenie jest tak przyjemne jak kolorowe zdjęcia z wakacji. Nasze życie nie polega na staraniu się, by być idealnymi. Przeszkody sprawiają, że rozwijając się duchowo, stajemy się lepsi, a kiedy nic się nie dzieje, to stoimy w miejscu. Dlatego „pochopne” usunięcie jakiegoś traumatycznego wydarzenia może spowodować lawinę innych, bardzo niekorzystnych sytuacji. Można to porównać do wyjmowania cegieł z fundamentów wysokiego budynku. Jeden nieopatrzny ruch i cała budowla może nieJozwiak Elzbieta tylko się przekrzywić, ale nawet runąć.

Rozterki duszy

Lęk przed śmiercią i opuszczeniem tego świata ma wiele przyczyn, a jest ich tyle, ilu jest umierających. Osoby wierzące obawiają się, że trafią do piekła lub czyśćca, aby odpokutować za swoje złe uczynki. Wielu umierających jest przekonanych, że po tamtej stronie nie ma już nic i wraz z ceremonią pogrzebową zakończy się ich fizyczne i duchowe istnienie. Bardzo powszechnymi przyczynami są także silne, często negatywne więzi energetyczne pomiędzy umierającym a jego najbliższą rodziną.

– Kiedy pomagam ludziom odejść, mam możliwość wyjścia z ciała i zabrania kogoś w podróż po tamtym świecie – tłumaczy Wiesława Chojnowska. – Łączę się wtedy z duszą umierającego i pokazuję mu tamte rejony. Po takiej podróży wielu chorych ogarnia spokój, znają już drogę, która ich wkrótce czeka. Znikają lęki i wszelkie obawy. Ze zrozumieniem przyjmują także moje wyjaśnienia, że jeśli chcą wyzbyć się jak największej ilości karmy i nie zabierać jej w kolejne wcielenia, powinni wyprostować swoje sprawy rodzinne, a w szczególności dokonać aktu przebaczenia.

Zachowuję się jak mediator, namawiając nie tylko chorego, ale także jego rodzinę, aby wspólnie pojednali się, przebaczyli sobie i po raz ostatni pożegnali. Byłam z siebie dumna, gdy pewną bardzo skłóconą ze sobą rodzinę udało mi się doprowadzić do wyciszenia nad łożem umierającego nestora rodu. Po takim pojednaniu dusza bardzo lekko opuszcza ten świat.

Dla Wiesławy Chojnowskiej nie ma znaczenia, czy chory jest przytomny, czy też leży w całkowitej malignie, ponieważ nawiązuje ona kontakt z jego duszą na planie niefizycznym. Terapeutka obserwuje także, jak osoby po doświadczeniu śmierci klinicznej diametralnie odmieniają swoje życie.

– Ludzie wracają z tamtej strony z nowym „kontraktem” na życie. Zazwyczaj otwierają się na duchowość, ujawniają się w nich nowe talenty lub paranormalne zdolności. Przestają także obawiać się śmierci – mówi dr Wiesława. – Znakomicie to rozumiem, ponieważ sama przeszłam podobną drogę. Dlatego podczas moich podróży astralnych nie obawiam się, że nie wrócę do swojego ciała. Jestem zawsze w stanie wyciszenia, gotowa na ostateczne odejście.

Trudne doświadczenia

W najnowszym numerze

Mariusz - wróżenie
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.