Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Zagadki i hipotezy

Przemysław Nowakowski Przemysław Nowakowski

Przybysz, z czwartego wymiaru

Ossowiecki na str 32Był prawdziwym celebrytą polskiego międzywojnia, postacią szanowaną, znaną i cenioną daleko poza granicami naszego kraju. O jego dokonaniach napisano niejedną książkę, a liczba związanych z nim anegdot, legend i historii znacznie przekracza rozmiar standardowego artykułu. Mimo to dziś w wielu kręgach jest to postać zapomniana,

choć w historii ostatniego stulecia trudno znaleźć osobę o większym potencjale zdolności psi niż Stefan Ossowiecki.

Był postacią niezwykle ambiwalentną, pełną zaskakujących sprzeczności. Z jednej strony człowiek wyjątkowo uduchowiony, bez trudu podróżujący w głąb swego ducha i jednoczący się z transcendentnym absolutem, a z drugiej – zakochany w życiu sybaryta. Antoni Plater-Zyberk tak pisał o pierwszym spotkaniu ze słynnym wizjonerem: „Myślałem, że wygląda jak jakiś wysuszony ascetyczny jog indyjski lub jak św. Franciszek z Asyżu – chudy biedaczyna. A tu stoi przede mną zażywny pan (…) ze złotą dewizką od zegarka na wydatnym brzuszku, twarz szeroka z grubymi wargami smakosza, ręce pulchne”.

To nie jedyna dychotomia tkwiąca w osobie Ossowieckiego. Z opisów wyłania się człowiek szlachetny, poświęcający własne zdrowie, byle tylko dopomóc potrzebującym, nie szukający taniego poklasku, honorowy i uczciwy. A jednak ten, wydawałoby się, przyzwoity do granic możliwości osobnik przez całe życie flirtował, otaczał się wianuszkiem kobiet niczym Rasputin (którego nomen omen poznał na dworze carskim), wielokrotnie się żenił i po pewnym czasie bez większego żalu zostawiał swoje wybranki dla kolejnych niewiast.

Według znajomych był nad wyraz skromny, ale z kart jego własnej książki Świat mego ducha i wizje przyszłości przebija głos autorytatywny, przekonanie o mesjanizmie i wielkości, momentami świadczy nawet

o próżnści, z lubością opisujący niezliczone osiągnięcia. Z jednej strony Ossowiecki to gorliwy katolik i monoteista, z drugiej zwolennik kabały, hinduizmu i reinkarnacji.

Człowiek absolutnie unikatowy i zagadkowy. Ambiwalencja towarzyszyła mu do samej śmierci. Przez całe życie wykazywał się niezwykłymi zdolnościami paranormalnymi, nie potrafił jednak wykorzystać ich w stosunku do samego siebie. Mimo to przewidział okoliczności i moment, w którym straci życie…

Przyszły jasnowidz urodził się w 1877 roku w Moskwie i to właśnie z Rosją związana była pierwsza połowa jego żywota. To tam ukończył Korpus Kadetów i uzyskał dyplom inżyniera w petersburskim Instytucie Technologicznym. W dorosłym życiu poszedł w ślady ojca – właściciela dużych zakładów chemicznych wytwarzających farby i lakiery. Po odbyciu krótkiej praktyki w Niemczech i kilkuletniej pracy w fabrykach benzolo-anilinowych Stefan przejął ojcowską firmę. To w Rosji wreszcie ujawniły się u Ossowieckiego pierwsze talenty psi, tam też odbył swoje najważniejsze „ezoteryczne warsztaty”.

Wszystko zaczęło się przez przypadek, gdy młody Ossowiecki jechał właśnie na praktyki do Dobrusza (dzisiejsza Białoruś). Kiedy okazało się, że w leżącym 7 kilometrów od stacji docelowej Homlu przyjdzie mu czekać kolejne dwie godziny, zapytał naczelnika stacji o miejscowe atrakcje. Ku zdziwieniu młodzieńca, ten nie zaproponował mu zwiedzania miasta, ale wizytę u lokalnej

osobistości – Worobieja (po polsku Wróbla) – żydowskiego jasnowidza, który odwiedził ponoć Indie. Zaciekawiony Stefan udał się we wskazanym kierunku. Jak się miało potem okazać, była to przełomowa (i zapewne NIEPRZYPADKOWA) decyzja w jego życiu.

Ossowiecki tak pisał o swoim późniejszym mentorze: „Był to starzec wtajemniczony. Prawie całe swe życie spędził na Wschodzie. (…) Kiedy go poznałem, miał lat 76. Starzec ten posiadał wielki wpływ na moją psychikę,

był moim przyjacielem i on właśnie wskazał mi sposób ćwiczenia i rozwijania zdolności. (…) Wzrokiem swym przeniknął od razu mój świat wewnętrzny. (…) On pierwszy wyjaśnił mi, co znaczy aura i oświadczył, że i ja należę do tych, którzy ją widują. Podkreślił przy tym moje nadprzyrodzone zdolności”.

Młody Stefan zaczął wkrótce regularnie odwiedzać Worobieja i uczyć się od niego zarówno kabały, zdolności panowania nad swoimi mocami, jak i filozofii życia, a więc tego, jak zbudowany jest świat ducha i w jaki sposób czerpać z niego siłę. Te swoiste lekcje trwały tylko dwa miesiące, zmieniły jednak dotychczasowy pogląd Ossowieckiego na świat. Co ciekawe, niektóre z nauk Wróbla zaczęły przynosić owoce dopiero dwadzieścia lat później…

Kim tak naprawdę był owiany legendą Worobiej, nie wiadomo. Faktem jest, że jego wiedza zrobiła na Stefanie ogromne wrażenie. Podejrzewał on, co prawda, iż posiada pewne zdolności, jednak nie był ich świadom i nie rozumiał ich przeznaczenia.

Sam Ossowiecki mawiał później, że na jego życie parapsychiczne składały się 4 etapy: telepatyczny, medialny, telekinetyczny i jasnowidczy. O ile jednak ten ostatni punkt jest znakomicie udokumentowany dzięki badaniom wielu wybitnych naukowców, to pierwsze trzy wymienione zdolności znamy jedynie z opisów Stefana.

Niezwykłe umiejętności pojawiły się u Ossowieckiego już w wieku 14 lat, jednak dopiero podczas studiów na Instytucie Technologicznym rozwinęły się one w dojrzalszą formę. Wówczas to młody chemik popisywał się telekinezą – przenosząc przedmioty na odległość jedynie siłą woli, w obecności wielu swoich kolegów, a w przyszłości uznanych inżynierów – Kaszuby i Arlitowicza.

Szczególne wrażenie zrobić miały podobno pokazy pisma automatycznego (ołówek nietrzymany przez nikogo pisał w nieznanym ultrasensowi języku greckim). W rzeczywistości jednak nie dysponujemy żadnymi dowodami na prawdziwość słów samego Ossowieckiego.

Artykuły z tej kategorii

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.