Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Zagadki i hipotezy

Ilona Słojewska Ilona Słojewska

Boisko – portal do zaświatów

p1
p2
p3
p4
p5
p6
bwd 1/6 
fwd

 

 Mezoamerykański rytuał gry w piłkę nożną od początku miał krwawy charakter. W czasach przedkolumbijskich Aztekowie, Majowie i Toltekowie byli wyjątkowo okrutnymi graczami. Najciekawsze jednak jest to, że boisko traktowali jak portal, przez który można porozumieć się… z zaświatami.

Trzeba tu wyraźnie zaznaczyć, że pierwotna postać tej gry miała niewiele wspólnego z rozgrywanymi współcześnie meczami. Jednak w opinii historyków i archeologów stanowi bez wątpienia ich praźródło.

Tlachtli, czyli azteckie miejsce przeznaczone do gry, było w kulturze mezoamerykańskiej terenem wybranym. Indianie często przypisywali takim wyróżnionym obszarom i szczytom górskim znaczenie mitologiczne. Więcej nawet – uważali, że mają one swoje odpowiedniki w drugim świecie. Sądzili, że pomiędzy światem realnym a nadprzyrodzonym istnieje stały kontakt i dochodzi także do wymiany konkretnych informacji. Właśnie do takich domen zaliczali boiska do gry w piłkę oraz wszelkie akweny. O tym, że tylko na tlachtli da się skontaktować z tamtym światem, szczególnie przekonani byli przodkowie mieszkańców współczesnego Meksyku. Boiska sytuowali przeważnie w pobliżu świątyń, rzek i jezior. Według Indian woda w sposób naturalny ułatwiała obcowanie z bóstwami, do opieki których się odwoływali.

Okno do drugiego świata

Z zachowanych źródeł historycznych, takich jak np. Cronica mexicana, naukowcy dowiedzieli się, że na płycie boiska znajdował się otwór wypełniony wodą, przez który – jak utrzymywano – można było przeniknąć do drugiego świata i być świadkiem niezwykłych zjawisk. Niekiedy rolę takiego otworu pełniły naturalne zbiorniki wodne: jeziora, sadzawki, źródła, rzeczki. Wierzono też, że są one połączone z wielkimi jeziorami, a nawet z samym morzem. Majowie uważali, że stojąca woda, czyli nab, jest punktem, w którym stykają się dwa światy. Do nieziemskiej domeny zaglądano przez lustro wody, pełniące rolę okna. Zachowane z tego okresu ryciny przedstawiają ówczesnych władców trzymających w rękach duszę udającą się w podróż do zaświatów przez otwór wypełniony wodą. Majowie traktowali boiska jak portale prowadzące do świata zmarłych. To właśnie stamtąd ich dusze przedostawały się na Drogę Mleczną.

Toczenie ofiar w dół

Pierwsze budowane przez Indian boiska miały kształt dwóch liter „T” połączonych ze sobą u podstawy. Lokalizowano je zazwyczaj w odniesieniu do Drogi Mlecznej na niebie. Radiesteci, którzy obecnie je badają, odnotowują na nich bardzo silne promieniowanie. – Na trasie od Mexico City do Cancún widziałam kilka boisk do gry w piłkę. Boisko na terenie wielkiego ośrodka kultur prekolumbijskich Mezoameryki w Monte Albán ma kształt prostokąta. W Chichén Itzá jest większe i przetrwało w lepszym stanie do czasów współczesnych – mówi Beata Szymańska, podróżniczka. – Boiska robią wrażenie z powodu swojej wielkości oraz pochyłych kamiennych ścian. I co najważniejsze, były tak zbudowane, że odgłos odbitej piłki dawał siedmiokrotne echo. A siódemka dla Majów jest liczbą świętą o stwórczej energii. A do tego jeszcze skandujący tłum zgromadzonych ludzi, których okrzyki również były siedmiokrotnie powtarzane. Powstawał niezwykły efekt. Stojąc na płycie, wyobrażałam sobie, jakie wrażenie na ówczesnych Majach musiał wywierać ten zwielokrotniony pogłos.

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.