Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Zagadki i hipotezy

Anna Kowalska

Hałas z nieba

1Od pewnego czasu z różnych punktów kuli ziemskiej płyną doniesienia na temat niezidentyfikowanych dźwięków. Spekulacje dotyczące tego zjawiska są bardzo różne. Naukowcy twierdzą, że mogą to być hałasy pochodzenia przemysłowego lub przyrodniczego, zaś zwolennicy teorii katastroficznych uważają je za zapowiedź apokalipsy.

Odgłosy te nie są podobne do żadnego innego dźwięku znanego w cywilizowanym świecie. Trudno opisać je słowami. Czasem są dość głośne, kiedy indziej na granicy słyszalności. Raczej niskie, a przy tym trochę niepokojące. To coś w rodzaju przerywanego, rytmicznego buczenia albo ryczenia. Świadkowie mają wrażenie, że płyną wprost z nieba. Nieraz są tak silne, że powodują samoistne włączanie się alarmów samochodowych i drżenie szyb w oknach.

Doniesienia na ich temat pochodzą z całego świata, z wyjątkiem Afryki. Internet pełen jest materiałów z tymi dźwiękami. Część z nich zarejestrowano w miastach, a część na zupełnych pustkowiach, gdzie nie ma żadnego przemysłu ani skupisk ludzkich. Nagrano je m.in. w Wielkiej Brytanii, Rosji, Niemczech, Azerbejdżanie, Kazachstanie, Kanadzie, USA, Kostaryce, Malezji i na Ukrainie. Świadkowie twierdzą, że były słyszane także w Polsce: niedaleko Gdańska, Koszalina oraz na Śląsku.

– Nie dawałam tym rewelacjom wiary, dopóki nie usłyszałam na własne uszy! Jest to bardzo wyraźny i głośny dźwięk, przenikający nawet przez zamknięte okna, który dochodzi jakby z każdej strony – napisała autorka umieszczonego na YouTube filmu z dziwnymi hałasami nagranymi 2 lutego 2012 r. w Opolu.

Odgłosy nie dają spać

Afera z niezidentyfikowanymi dźwiękami miała swój początek wiosną 2011 r., kiedy to mieszkańcy Windsoru w kanadyjskiej prowincji Ontario zaczęli alarmować lokalne władze doniesieniami, że od jakiegoś czasu prześladują ich przerażające, niskie dźwięki i silne wibracje. Telefony w tej sprawie do tamtejszego Ministerstwa Środowiska zaczęły się już w marcu ubiegłego roku. Przez kilka tygodni urzędnicy przyjęli zgłoszenia od przeszło 120 osób. Ponieważ nie wiedzieli, co to jest, uspokajali spanikowanych ludzi, mówiąc, że hałas mogą powodować m.in. miejscowa kopalnia soli, turbiny wiatrowe, ciężarówki, pociągi lub samoloty. Jedynym członkiem lokalnych władz, która potraktował skargi obywateli poważnie, był radny z Windsoru, Al Magnieh. Zaczął on odwiedzać domy świadków i polować na dziwne dźwięki. Kiedy je usłyszał, stwierdził, że są bardzo głośne, wręcz dudniące i faktycznie mogą przeszkadzać w codziennej egzystencji. Po jakimś czasie zjawisko ustało i mieszkańcy odetchnęli z ulgą. Ale, niestety, później wróciło. – Jestem sfrustrowana. Hałas i wibracje są tak silne, że ruszają się obrazy na ścianach. Cierpimy przez to na bezsenność i depresję – skarżyła się mieszkanka West Windsor, Sonya Skillings, matka dwojga dzieci.

W czerwcu 2011 r. brytyjskie media doniosły, że już od marca dziwne dźwięki i wibracje dręczą nocami mieszkańców niewielkiej wioski Woodland w hrabstwie Durham w północnej Anglii. – Niezidentyfikowany hałas jest nie tylko na zewnątrz, ale także w środku domów. W pewnych miejscach w mieszkaniu słychać go nawet bardziej. Wydaje się, że ten dźwięk znajduje się wszędzie w powietrzu – mówi Marylin Grech, jedna z mieszkanek wioski. Hałasy zaczynają się koło północy i trwają mniej więcej do czwartej nad ranem. Związane z nimi wibracje powodują drgania szyb i mebli. W dzień słychać nikłe brzęczenie, podobne do dźwięku silnika jakiejś maszyny. Jest to o tyle dziwne, że w okolicy nie ma niczego, co by mogło być źródłem takiego zjawiska. Woodland leży w prawie dzikiej okolicy. Nie ma tam żadnego przemysłu, a nawet linii wysokiego napięcia.

Po kilku tygodniach niewyspani mieszkańcy zaczęli podejrzewać, że bez swojej wiedzy stali się królikami doświadczalnymi w jakimś tajemniczym naukowym eksperymencie i poprosili miejscowe władze o interwencję. W efekcie dochodzenia przeprowadzonego przez lokalny wydział ochrony środowiska okazało się, że identyczne dźwięki były słyszane w odludnych rejonach Ameryki, Australii i Nowej Zelandii już 40 lat temu, tyle tylko, że wówczas nikt nie nagłaśniał tej sprawy. W latach 70. podobne zjawisko odnotowano w Bristolu, gdzie ponad 1000 osób skarżyło się na dziwny hałas, który miał powodować u nich bóle głowy i krwotoki z nosa. Dwadzieścia lat później odgłosy o niskiej częstotliwości dręczyły nocami ludzi w szkockim mieście Largs. W obu przypadkach dźwięki pojawiły się bez żadnej przyczyny i tak samo zniknęły.

Dźwiękowy hit Internetu

W sierpniu 2011 r. ktoś umieścił na YouTube pewien amatorski film. Nagrano go w Kijowie, w dzień, prawdopodobnie z balkonu wieżowca. Widać na nim zwyczajne postsowieckie blokowisko: wielopiętrowe domy, nad nimi ciemną, zwartą falę skłębionych chmur i słychać, jak coś bardzo głośno i rytmicznie buczy. Wszystko sprawia wrażenie sceny z filmu o inwazji Obcych. To krótkie nagranie szybko stało się hitem Internetu i w ślad za nim posypała się cała masa podobnych materiałów z dziwnymi dźwiękami.

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.