Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Zagadki i hipotezy

Irena A. Stanisławska

Nazwać, uznać, odrzucić

Gilbert RenaudRudolf Steiner w swojej antropozofii mówi: Za każdym razem, kiedy się od czegoś uwalniamy, jednocześnie uwalniamy 10 tys. ludzi. Niejako zmuszamy te 10 tys. osób, aby popracowały nad sobą. Skąd taka liczba? Kiedy studiujemy drzewo genealogiczne, to zwykle 7–8 pokoleń wstecz, co w sumie da nam średnio 2300 osób, ale gdybyśmy sięgnęli jeszcze jedno pokolenie dalej – otrzymamy 10 tys. Procesy zmian możemy rozumieć na poziomie biologii, ale również w aspekcie duchowym. Carl Jung powiedział, że to, co nie wróci do naszej świadomości, nie zostanie do niej przywołane – powróci do nas jako nasze przeznaczenie.

Choroba sama w sobie nie jest naszym wrogiem. Naszym wrogiem jest ignorancja. Jakże często mówimy: złapałem grypę, dopadło mnie przeziębienie. Na skutek naszej ignorancji uważamy, że jesteśmy ofiarą choroby, tymczasem jest ona rozwiązaniem naszego mózgu, które ma na celu utrzymanie nas przy życiu tak długo, jak jest to możliwe. Wydaje się nam, że to my decydujemy, ale tak naprawdę kontrolę sprawuje nasz mózg. Można powiedzieć, że Recall Healing jest uzdrawianiem przez przypomnienie, pomaga nam zidentyfikować konflikt emocjonalny i inicjuje proces zdrowienia.

Zebrałem wiedzę wielu moich nauczycieli i mentorów, i wdrożyłem ją. Jeden z nich – dr Claude Sabbah – opisał 10 tys. przypadków wyzdrowienia osób, którym on i jego uczniowie udzielili konsultacji. Oczywiście to nie znaczy, że zadziałała tylko jedna metoda. Czasami uzdrowienie może być efektem kilku różnych działań. Recall Healing to bardzo cenna wiedza, ale nie jest panaceum. Jeśli zdarzy się, że osoba, z którą pracujemy, nie może wyzdrowieć, widocznie potrzebuje innej terapii. Ze swojej strony robimy wszystko, co możliwe, ale nigdy nie wymagamy od chorego, aby zaprzestał leczenia medycznego. My zajmujemy się tylko emocjonalnym aspektem uzdrawiania.

Współpracuję z wieloma lekarzami w Kanadzie i (głównie) w Stanach Zjednoczonych. Często przysyłają do mnie swoich pacjentów w momencie, gdy już wypróbowali wszystkie sposoby i żaden nie zadziałał. To dla mnie trudne, ponieważ są oni w bardzo ciężkim stanie, można powiedzieć – u schyłku życia. Niektóre przypadki kończą się śmiercią, ale są sytuacje, gdy chorzy zaczynają zdrowieć. Dlaczego? Ponieważ zrozumieli, co jest przyczyną ich choroby. Trafiła do mnie 48-letnia kobieta, u której zdiagnozowano raka płuc i przerzuty w trzech miejscach. Była po chemioterapii, konsultacjach z wieloma lekarzami. W trakcie naszej pracy okazało się, że jej babcia, po której nosiła imię, zmarła na raka płuc w wieku 49 lat. Prawdopodobnie jej matka, kiedy ją urodziła, nie zakończyła żałoby po stracie matki, a w tym momencie dziecko dostaje komunikat: „Bądź takie, jak moja mama”. Kobieta zachorowała więc tak, jak babcia. Ale gdy uświadomiła sobie, że niesie program, który nie jest jej, spowodowało to proces uzdrawiania. Ten przypadek był łatwy, ale kiedy przychodzi chory, nigdy nie wiadomo, co może zadziałać. Dlatego mimo wiedzy, jaką posiadam, rozmawiając z pacjentami, prowadząc zajęcia, zawsze mam wrażenie, że poruszam się po bardzo kruchym gruncie. Nigdy nie zakładam, że wiem wszystko. Jest bardzo wiele dróg, które mogą doprowadzić nas do choroby i jest wiele dróg, które mogą nas przywrócić do zdrowia. Chodzi tylko o to, aby dotknąć właściwego punktu. A żeby to zrobić, trzeba zadać choremu właściwe pytanie, aby mógł przypomnieć sobie, co wydarzyło się, zanim zachorował. Dzięki temu mamy dostęp do konfliktu, który leży u podłoża danego schorzenia, konsekwencją czego jest reakcja uzdrawiania.

Mark Twain powiedział: Odpowiednie słowo jest kluczem do wszystkiego. Gdy znajdziesz słowo, które doskonale pasuje – efekt zarówno fizyczny, jak i duchowy jest błyskawiczny.

To bardzo ważne, dlatego że wiele przyczyn naszych chorób związanych jest z sytuacjami, które wydarzyły się, kiedy byliśmy młodzi. Mogą to być programy, które „zainstalowały się” w okresie płodowym, mogą pochodzić z trzeciego pokolenia wstecz, a czasami programem może być jakieś słowo, które usłyszeliśmy z ust rodziców bądź nauczyciela. Ważne jest, żeby nie tylko terapeuta odkrył przyczynę choroby, ale też by chory usłyszał o niej we właściwy sposób. Dlatego czasami terapeuci pracujący metodą Recall Healing zachowują się jak komedianci. Próbuję wszystkich możliwych sposobów, żeby znaleźć sieć powiązań, a także, aby zmusić pacjenta do pracy. Bo jeśli pacjent przychodzi z nastawieniem, że to terapeuta go uzdrowi, bardzo często nie osiągamy pozytywnych efektów. Pracowałem z 33-letnim mężczyzną chorym na raka wątroby. Był już skazany na śmierć. Kontaktowaliśmy się przez Skype’a. W pewnym momencie odkryłem przyczynę jego choroby. Można rzec – bardzo trywialną. Spytałem: „I z tak głupiego powodu chcesz umrzeć?!”. Wściekł się potwornie. Okazało się, że naszej rozmowie przysłuchiwała się jego żona, która wiele razy mówiła mu to, co teraz usłyszał ode mnie. Wyszło więc na to, że miała rację. Ten wybuch złości spowodował, że zaczął mówić. Minęło 6 lat, a on nadal żyje. Nieważne jest, że chory się wścieka, kierując w naszym kierunku całą agresję – najważniejsze, że czasem taka uwolniona złość pomaga wyzdrowieć. Bo gdy szarpią nami emocje, a my nie chcemy o nich mówić, blokujemy energię wątroby i zaczyna się proces umierania. Dlatego musimy znaleźć sposób, aby sprowokować pacjenta do rozmowy.

Mówiąc o uzdrawianiu w Recall Healing, zawsze mówimy o poziomie biologii, fizjologii. Dla biologii świadomość jest wszystkim. Świadomość pomaga nam wyzdrowieć. Być może mamy wiedzę, ale bardzo często jej nie stosujemy. Tymczasem liczy się to, co z nią robimy. W momencie gdy dostarczymy naszej świadomości wszystkie informacje – możemy zacząć proces odpuszczania. W Recall Healing mamy motto: Nazwać, uznać, odrzucić. I bardzo często to odrzucanie, „wyrzucanie do śmieci”, robi za nas mózg.

Artykuły z tej kategorii

  • Biała czarownica – Anja Orthodox

      O drugiej stronie rzeczywistości, przeczuciach, kontakcie ze zmarłymi, twórczości, wyczuwaniu myśli i emocji, ważnych spotkaniach…

    Czytaj więcej...

  • Fenomen jasnowidza

    Dla jednych jasnowidze to zwykli hochsztaplerzy, którzy wykorzystują ludzkie dramaty, by uzyskać medialny rozgłos. Inni patrzą na nich z uśmiechem politowania, jak na niegroźnych wariatów, którzy starają się pomóc, lecz są całkowicie nieskuteczni. Ale są również i tacy, którzy patrzą na ich działania najzupełniej poważnie. Pośród tej grupy znajdują się osoby, których nigdy nie posądzilibyśmy o brak racjonalizmu czy zwykłego trzeźwego myślenia.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.