Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"
Adam. Osiński
Z Lotenem Dahortsangiem, Tybetańczykiem nauczającym lu jong, tradycyjnego systemu energetyczno-uzdrawiających ćwiczeń mnichów buddyjskich, rozmawia Włodzimierz Adam Osiński.
Jak rozpoczęła się Pana przygoda z ćwiczeniami lu jong?
– Choć nie jestem mnichem w europejskim tego słowa rozumieniu, to całe moje dotychczasowe życie spędziłem w klasztorach, studiując nauki buddyjskie. Mając czternaście lat, trafiłem do klasztoru w Rikon w Szwajcarii. Tam wpadła mi w ręce stara księga opisująca bardzo ciekawe, uzdrawiające ćwiczenia. Zafascynowany tym manuskryptem, postanowiłem zgłębić ową praktykę. Jednak autor księgi – Lama Tarthang Tulku – mieszkał w Kalifornii i nie miałem możliwości do niego pojechać. Wiele lat później założyciel Instytutu Chagpori w Indiach, lama i lekarz Trogawa Rinpoche (towarzyszyłem mu jako tłumacz podczas jego podróży po Austrii), pokazał mi jedno jedyne ćwiczenie lu jong, które praktykowałem przez kolejnych 6 lat. W tym czasie do Szwajcarii przybył uczony Tulku Lama Lobsang i u niego rozpocząłem studiowanie lu jong. Jego nauki były dla mnie tak inspirujące, że Lama Lobsang zaprosił mnie do Indii, gdzie mogłem kontynuować praktykę. Co więcej, mój nowy mistrz zgodził się udostępnić tę dawną tradycję ludziom Zachodu i tak doszło do wydania w języku niemieckim książki poświęconej ćwiczeniom lu jong, którą przetłumaczyłem z tybetańskiego.
Wielu ludzi uważa, że buddyzm to wyłącznie studiowanie ksiąg, śpiewanie mantr i wielogodzinne nieruchome medytacje w pozycji lotosu.
– Nic błędniejszego. Praktyka lu jong, tak jak pozostałe systemy (tsa lung – praktyka wiatrów i kanałów, trul khor – magiczne koło, tummo – joga wewnętrznego żaru), wywodzi się z ćwiczeń fizycznych, które tradycyjnie towarzyszą buddyzmowi tybetańskiemu. Zgodnie z przekazami sam książę Siddhartha, zwany Buddą Siakjamuni (563–483 p.n.e.), mówił o co najmniej dwóch ćwiczeniach fizycznych. Dalsza praktyka rozwinęła się za sprawą jego uczniów i ich codziennych ćwiczeń. Inna opowieść głosi, że Budda był jedynie przekazicielem nauki, która pochodziła od jednego z wielkich joginów tamtych czasów. Rysunki z epoki wskazują, że lu jong powstało na skutek wnikliwych obserwacji ludzkiego ciała, przyrody oraz ich wzajemnych subtelnych oddziaływań. Rodzące się w owych czasach systemy ćwiczeń fizycznych miały wyjątkowo praktyczne zastosowanie. Służyły mnichom, którzy medytowali w górach Tybetu z dala od ludzkich siedzib i musieli utrzymywać swoje ciała w bardzo dobrej kondycji. Dlatego podstawowym zadaniem praktyki lu jong było wzmacnianie systemu immunologicznego oraz pobudzanie zdolności samouzdrawiających drzemiących w ludzkim ciele. Na planie medytacyjnym ćwiczenia wspomagały mnichów w zrozumieniu natury rzeczywistości.
Powiedzmy zatem, czym jest ta praktyka.
– Ćwiczenia lu jong (lu oznacza ciało, a jong to ćwiczenie lub transformacja) wykorzystują łagodne ruchy w celu osiągnięcia głębokiej harmonii ciała, umysłu i ducha. Poprzez ruch dochodzi nie tylko do uwolnienia bloków w ciele fizycznym, ale także następuje otwarcie umysłu, zrównoważenie emocji i ożywienie energii witalnej. Praktyka ta jest dostępna właściwie każdemu i nie wymaga przygotowania fizycznego, nie potrzeba do niej także specjalnej wiedzy ani religijnego podłoża.
Kiedy proste sekwencje ruchów połączymy z rytmicznym oddychaniem, mogą one mieć głęboki wpływ na nasze zdrowie. Poprawa kondycji fizycznej podnosi wibrację energetyczną, która z kolei stymuluje rozwój duchowy. Mówiąc innymi słowy: poprzez lu jong możemy odnaleźć emocjonalną stabilność i poczucie wewnętrznego szczęścia.
Rozumiem, że filozofia lu jong czerpie z tradycyjnej medycyny tybetańskiej.
– By zrozumieć jej filozofię, musimy (chociaż pobieżnie) omówić buddyjski system działania ludzkiego organizmu oraz jego relacji z naturalnym środowiskiem.
Medycyna tybetańska zakłada, że człowiek zbudowany jest z takich samych elementów, co otaczająca go przyroda i funkcjonuje zgodnie z tymi samymi naturalnymi rytmami. Podstawowe części, na które składają się przestrzeń, ziemia, wiatr, ogień i woda obejmują wszystkie naturalne zjawiska przejawiające się nie tylko w naturze, ale także w naszych ciałach i umysłach oraz odpowiadające za stan Ziemi, Wody i Kosmosu. Równowaga pomiędzy elementami odpowiada równowadze pomiędzy wszelkimi naturalnymi zjawiskami zachodzącymi zarówno w przyrodzie, jak i w ciele człowieka. Praktyka lu jong balansuje i oczyszcza poszczególne części, przywracając im czystość i równowagę.
Przejdźmy teraz do ludzkiego ciała.
– Tantra Kalaczakra podaje, że przenikają je tysiące kanałów energetycznych, których stan determinuje zdrowie fizyczne. One wspomagają organizm w transporcie płynów ustrojowych, takich jak krew i limfa, a także tlenu, energii oraz lung – subtelnego wiatru witalnego. Pojawiające się w kanałach blokady mogą wpływać na zwiększoną zachorowalność, a także odpowiadać za brak równowagi emocjonalnej oraz pogorszenie się koncentracji. Dlatego dbając o ich otwartość i elastyczność, wpływamy jednocześnie na swój fizyczny, umysłowy i energetyczny poziom.
Ćwiczenia lu jong stymulując istotne punkty organizmu, odblokowują kanały, zapewniając właściwy przepływ energii. Dodatkowo wprawienie ciała w odpowiedni ruch uspokaja umysł i sprawia, że o wiele łatwiej możemy skoncentrować się na naszym wnętrzu i wyciszyć nieprzerwany strumień myśli.
O tym, dlaczego poroże jelenia jest fenomenem w świecie biologii, oraz niespotykanych…
…w gościnnych progach kawiarni BATIDA, w Warszawie…
Mezoamerykański rytuał gry w piłkę nożną od początku miał krwawy charakter.…
Od paru lat uprawiam Duchowe Uzdrawianie, można powiedzieć, że się w nim specjalizuję. Uczyłem się go u Antoniego Przechrzty, jedynego w Polsce licencjonowanego instruktora największej na świecie organizacji NFSH UK.…
Gdy człowiek czuje, że brakuje mu czegoś, czego nie potrafi nazwać, a co sprawia, że życie jest nieuchwytnym cieniem, szuka pomocy.…