Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"
Adam. Osiński
Słoneczne zazwyczaj Indie tego roku powitały mnie wyjątkowo zmienną pogodą. Aszram Prasanthi Nilayam, w którym spędziłem kilka listopadowych tygodni 2008 r. na przemian tonął w słońcu lub w deszczu, jakby pora monsunowa nie do końca poddawała się nieubłaganie nadciągającemu ociepleniu.
Te niespodziewane zmiany aury skłoniły mnie do głębokich refleksji, dotyczących przemijania i nieustępliwej śmierci, wieńczącej kolejne ziemskie wcielenia. Zatopiony w tych filozoficznych dywagacjach, które powracały do mnie na kolejnych darszanach, niespodziewanie zostałem pokierowany na spotkania z osobami, którym dane było uchylić zasłonę śmierci i szczęśliwie zza niej powrócić. A wszystko za sprawą Sathya Sai Baby, który swoimi niezbadanymi decyzjami i zdolnościami przywracał je do życia.
Inżynier potrzebny od zaraz
Historię przywrócenia do życia Sisira Kumara Bosego usłyszałem w aszramie już kilka lat temu, ale dopiero teraz udało mi się umówić na spotkanie z jego synem – dyrektorem Ćajtanja Dźjoti, muzeum Swamiego – który zgodził się opowiedzieć o tym zadziwiającym wydarzeniu sprzed ponad 20 lat. Jowialny starszy pan o rozbrajającym uśmiechu, mimo wielu zajęć podejmuje mnie w swoim ogromnym gabinecie. Nasza rozmowa co chwilę przerywana jest przez kolejnych petentów i pracowników muzeum, przygotowujących obiekt do wielkiego święta 1000 Pełni Księżyca.
– Jestem jak księżyc, który świeci jedynie odbitym od słońca blaskiem – śmieje się Samir Bose, rozpoczynając opowieść o swoim ojcu, który jako wybitny inżynier przez ponad 25 lat nadzorował większość prac budowlanych, wykonywanych z inicjatywy Swamiego. – Ojciec był weteranem II wojny światowej, służącym jako inżynier w armii indyjskiej na Środkowym Wschodzie. Po wojnie został dyrektorem Instytutu Technologii w Bombaju, a potem w Karapur w Zachodnim Bengalu. Kiedy przeszedł na emeryturę, wraz z całą rodziną przeniósł się do Puttaparthi i zamieszkał w aszramie, stając się gorliwym wyznawcą Sai Baby. Pierwszą poważniejszą pracą inżynierską, którą dla niego wykonał było zaprojektowanie i nadzorowanie budowy stupy Sarva Dharma, zwanej także Kolumną Jedności, w 1975 r.
O tym, dlaczego poroże jelenia jest fenomenem w świecie biologii, oraz niespotykanych…
…w gościnnych progach kawiarni BATIDA, w Warszawie…
Mezoamerykański rytuał gry w piłkę nożną od początku miał krwawy charakter.…
Jest to historia pewnej kamienicy, która stoi w samym sercu pięknego, średniowiecznego miasta, pełnego gotyckich kościołów i tajemniczych zakątków. Zdaje się podobna do innych otaczających rynek, pośrodku którego wznosi się renesansowy ratusz. To jedynie pozory……
Przy szlaku na Błatnią, na zboczach góry Wysokie, w malowniczym zakątku pomiędzy starymi świerkami i jodłami znajduje się uroczysko kultowe z XVII w.…