Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Duchy Zjawy Widma

Anna Głowacka

Brama dusz

 

941327 38152215Jest na Pomorzu wieś, w której uwagę zwraca piękny kościół z polnych kamieni, nadbudowany cegłą. Wielu przejeżdżających zatrzymuje się w pobliżu, by choć przez chwilę popatrzeć na ową świątynię. Jednakże to nie ona stanowi o niezwykłości okolicy. Tuż obok znajduje się cmentarz, obwiedziony starym murem z kamienia: może i zdaje się on taki, jak wiele innych, lecz to tylko pozory. Miejscowi opowiadają, iż nie ma śmiałka, który wszedłby na jego teren w nocy, gdy księżycowa poświata zalewa nagrobki, a wiatr porusza konarami olbrzymich drzew.

 

Opowieść sięga XVII wieku, gdy zbudowano tam dwie jednakowe bramy na linii północ-południe. Obie z cegły, zamknięte półkoliście, z dziwnymi ornamentami na zwieńczeniach. Od samego początku nazywane były bramami dusz i zapewne coś w tym było, bowiem nawet w najbardziej upalne i bezwietrzne dni, na drodze pomiędzy nimi czuć było powiewy wiatru. Mijały stulecia i nikt nie ważył się zakłócić spokoju owej drogi. Do czasu jednak…

Postanowienie

Przy jednej z bram znajdowały się groby krewnych niejakiej Barbary, w opinii wsi – kobiety pobożnej i majętnej. Nie miała ona przyjaciół, twierdząc niezmiennie, iż za pieniądze można kupić wszystko, ludzie zaś patrzą jeno na zamożność. Po śmierci męża jej życie nie zmieniło się wiele, lecz rychło przysporzyła sobie niechętnych ludzi. Grób Jerzego znajdował się bowiem tuż przy samej bramie. Wiatr nieustannie nanosił na mogiłę suche liście i piasek, jego porywy często zrzucały też kwiaty kładzione przez Barbarę, dbającą przede wszystkim o opinię innych.

W końcu kobieta straciła cierpliwość.

– Mam tego dość – oświadczyła pewnego razu spotkanej na cmentarzu sąsiadce. – Czy kto widzi, ile ja siły i starania wkładam w te groby? Kiedy nie przyjdę, zawsze pełno piasku i śmieci!

– A co możesz zrobić? – wzruszyła ramionami kobieta.

– Co? To wszystko przez tę bramę! Trzeba ją zamurować!

– Zamurować? – powtórzyła sąsiadka ze zgrozą. – Mówi się, że to bramy dusz, nie wolno tego robić. Chcesz, by zmarli błąkali się po cmentarzu?

Barbara jednak nie wierzyła w opowiadane historie. Dla niej były to tylko dwie bramy, wiodące na cmentarz, wszystkie zaś opowieści starszych mieszkańców wsi uważała za zabobonne bajdurzenie dobre dla dzieci.

– Chyba w to nie wierzysz? Jutro pójdę i sprawę załatwię.

Jak postanowiła, tak zrobiła. I tym razem okazało się, że pieniądze mają wielkie znaczenie. Uzyskała bowiem zgodę na zamurowanie jednej bramy. Gdy ludzie się o tym dowiedzieli, kręcili tylko głowami, pełni wątpliwości i obaw o dusze zmarłych.

Tajemnicze zjawiska

Kilka dni później na cmentarzu pojawili się mężczyźni, którzy usunęli żelazne skrzydła i zaczęli bramę zamurowywać. Niespodziewanie niebo pociemniało. Zerwał się gwałtowny wiatr, a ołowiane chmury, ledwo dotąd widoczne nad horyzontem, skierowały się w stronę wsi. Pomruk nadchodzącej burzy zaniepokoił robotników. Jeden z nich splunął na ziemię.

– Do diabła! Jeszcze robić będziemy przy takiej nawałnicy.

– Nie klnij. – napomniał go drugi. – To święte miejsce.

– A daj mi spokój! Miejsce jak miejsce. Jest robota, to trzeba ją zrobić.

– Moja babka mówi, że źle się będzie działo na cmentarzu, jak zamurujemy tę bramę. Dusze mogą się zgubić…

– Bzdury.

Niedługo potem niebo na powrót się rozpogodziło i mogli pracę zakończyć. Brama została zamurowana. Robotnicy opowiadali później, iż widzieli wówczas cienie, które rozpływały się w powietrzu, i słyszeli dziwne głosy. Nie uwierzono, posypały się drwiny. – Miast robić, pewnie żeście do butelek zaglądali, to i głosy słyszeliście! Gałęzie się na wietrze ruszały, to i cienie były. Bajek o duchach się nasłuchaliście!

Przestali więc opowiadać o owym dniu, uznawszy, że i tak nikt im nie uwierzy.

Od tego czasu jednak dziwnie się działo. Każdego, kto wchodził na teren cmentarza, ogarniał dziwny niepokój. Wiatr wprawdzie ustał, lecz ludzie odwiedzający groby bliskich mieli wrażenie, iż są nieustannie obserwowani. Gdy zapadał zmierzch, wszystkie cienie stawały się dłuższe i ciemniejsze, tym zaś, którzy przechodzili obok kamiennego muru, zdawało się, iż słyszą skrzypienie starej żelaznej bramy, wiodącej na cmentarz. Dochodziły też stamtąd głosy, wśród których niejeden rozpoznał swoich bliskich.

Przewodniczka dusz

Sama Barbara zaczęła unikać cmentarza – zachodziła tam tylko raz w tygodniu około południa, tłumacząc się brakiem czasu. Ludzie mawiali, że to zabłąkane dusze nie dawały jej spokoju, nachodząc nie tylko przy grobach, ale i w snach. Z biegiem czasu kobieta coraz bardziej odsuwała się od sąsiadów, w samotności rozpamiętując wydarzenia sprzed lat. Zmarła jako staruszka. Pochowano ją w ciemnej sukni i szarej chuście na głowie, tuż przy grobie męża; pod bramą, która tak bardzo jej wadziła.

Od czasu śmierci Barbary skrzypienie bramy ustało, ludzie zaś, w ciągu dnia z większym spokojem wchodzą na cmentarz. Zdawać by się mogło, iż na miejsce wiecznego spoczynku zmarłych powrócił spokój. To jednak tylko pozory. Gdy zapada noc, a liczne groby toną w srebrzystej poświacie księżycowego blasku, otwiera się widmowa żelazna brama i kobieta w szarej chustce na głowie przemierza ścieżki, zatrzymuje się przy niektórych mogiłach i błąka aż do chwili, gdy niebo pojaśnieje. Wówczas znika, tak jakby rozpływała się we mgle. Ludzie opowiadają, że to Barbara wskazuje drogę zabłąkanym duszom, które nie mogą znaleźć wyjścia.  

Anna Głowacka

 

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.