Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

Niezwykłe zjawiska

Warszawskie strefy UFO

Wszyscy słyszeliśmy o tzw. „strefach zero”, w których dzieje się coś, co przeczy zdrowemu rozsądkowi.

W amerykańskim stanie Utah znajduje się na przykład słynne ranczo Gormanów, na którym przez lata występowały niezwykłe zjawiska. Takich miejsc jest oczywiście o wiele więcej, znajdziemy je także w Polsce.

Od lat krążą przeróżne legendy na temat niezwykłych wydarzeń w okolicy Jeziorka Czerniakowskiego, elektrociepłowni Siekierki oraz w dzielnicach Służew, Sadyba i Wilanów. Ta część Warszawy ma opinię „magicznej” i nie do końca zbadanej.

Elektrociepłownia Siekierki to największy tego typu zakład w Polsce, drugi co do wielkości w Europie. Być może dlatego jest on obiektem zainteresowania UFO…

– To było parę miesięcy temu. Mieszkam niedaleko elektrociepłowni Siekierki. Wracając w nocy do domu, zobaczyłam dziwny obiekt w kształcie dysku. Wisiał nad drzewami na wysokości około 50 metrów. Wystraszyłam się nie na żarty, od zawsze bałam się tych wszystkich historii o UFO i Obcych – relacjonuje Iwona, która zgłosiła się do prowadzonego przeze mnie Projektu NPN, zajmującego się badaniem i dokumentowaniem niezwykłych zjawisk.

– Obiekt miał około 4 metrów średnicy i pulsujące światła. Zachowywał się bardzo dziwnie, jakiś czas wisiał nieruchomo w powietrzu, po czym poleciał w lewo, później w prawo. Wyglądało to tak, jakby wykonywał jakieś badania albo coś monitorował. Po pewnym czasie z niesamowitą prędkością wystrzelił w górę i zniknął – dodaje inny świadek.

Podobnych zdarzeń było tutaj o wiele więcej. Wielu ciekawych informacji dostarczyły nam badania mieszkającego na Czerniakowie, nieżyjącego już ufologa, Kazimierza Bzowskiego. Zajmował się on m.in. lądowaniem UFO w pobliżu Jeziorka Czerniakowskiego, do którego doszło w 1982 roku.

Lądowanie Obcych

Według materiałów Bzowskiego, 13 stycznia 1983 r. na nieużytku znajdującym się w pobliżu styku ulicy Wolickiej i Czerniakowskiej odnaleziono wypalony, owalny ślad. Badania wykazały, że korzenie roślin były do głębokości 15 cm pod powierzchnią całkowicie zwęglone, przy czym nie zauważono żadnych śladów oddziaływania ewentualnego ognia na caliznę ziemi. Struktura komórkowa roślin, zarówno nad ziemią jak i pod, nosiła cechy rozkładu termicznego przy braku oddziaływania otwartym płomieniem. Brak było zupełnie popiołu. Zdaniem Bzowskiego musiały być one poddane oddziaływaniu nie otwartego ognia, a jakiegoś nieznanego promieniowania.

Ufolodzy położyli na wypalenisku precyzyjny kompas geologiczny. Porównanie jego wskazań z mapą terenu wykazało, że na środku śladu igła kompasu dawała odchylenie 17 stopni ku wschodowi od prawidłowego kierunku północnego. W czterech miejscach oddalonych o 100 m od śladu – kompas pokazywał kierunek północny prawidłowo.

Później odkryto, że wypalenisko jest jednym z pięciu identycznych, starych śladów o podobnych rozmiarach, które zachowały się tylko jako minimalne zagłębienia terenu, a stały się widoczne, gdy spadł na nie świeży śnieg.

W następnych latach, do roku 1988 sprawdzano teren wypalonego owalu. Okazało się, że nie zarasta on roślinnością, a anomalia magnetyczna nadal istnieje. Obecnie nad miejscami wypalenisk przebiega estakada Trasy Siekierkowskiej prowadzącej do mostu Siekierkowskiego przez Wisłę.

Latem 1983 roku do Kazimierza Bzowskiego zgłosili się ludzie, którzy widzieli moment powstawania wypaleniska. 29 września 1982 roku dwie osoby poszły na działki położone przy ul. Wolickiej, by zebrać z drzewek owoce. Około godziny 2 w nocy ludzie ci wracali do domu. Idąc ulicą Wolicką w kierunku zachodnim, nagle poczuli dym, a chwilę później na nieużytku w zagłębieniu terenu spostrzegli pobłyski pomarańczowego światła…

– To ziemia jarzyła się tym pomarańczowym promieniowaniem, a na wysokości jakichś 75 centymetrów unosił się dysk, średnicy około sześciu metrów, barwy starej miedzi. On nie promieniował. Na tle obiektu widoczna była postać, mniej więcej półtorametrowa, ubrana w ciemnozielony kombinezon. Istota trzymała poziomo w dłoni kółko o średnicy około 25 centymetrów, z którego w dół biło słabe pomarańczowe światło. Po chwili zza dysku wyszła druga, identyczna istota z takim samym przedmiotem w ręku – relacjonował świadek.

To zdarzenie potwierdził później również inny mieszkaniec Czerniakowa.

– Stałem na balkonie wychodzącym w tamtą stronę i paliłem papierosa. Patrząc w ciemność nocy, widziałem to jarzenie nisko na trawie. Myślałem, że to może rzeczywisty ogień, poszedłem więc po lornetkę. Przez nią obserwowałem te istoty ponad godzinę. Potem straciłem je z oczu, chyba wsiadły do tego ich pojazdu. Wisiał on nadal nieruchomo nad ziemią, a miejsce pod nim się jarzyło. W końcu, około godziny pierwszej lub nieco później, ujrzałem tylko pomarańczową słabą smugę, która wybiła się wzwyż i wszystko znikło.

Zdaniem Kazimierza Bzowskiego te relacje były absolutnie wiarygodne i stanowiły jednoznaczne potwierdzenie tego, iż w nocy z 29 na 30 września 1982 roku w okolicy Jeziorka Czerniakowskiego wylądował nieznany obiekt latający, który pozostawił po sobie fizyczne ślady. Mało tego, wszystko wskazuje na to, iż do takich zdarzeń dochodziło tutaj wielokrotnie, bowiem podobne wypaleniska odnajdywano również w latach późniejszych. Projekt NPN, kontynuując pracę pana Bzowskiego, monitoruje okolice Jeziorka Czerniakowskiego i elektrociepłowni Siekierki. Zbieramy i dokumentujemy wszystkie doniesienia o niezwykłych zjawiskach z tej części stolicy.

Artykuły z tej kategorii

  • Jak rozszczepiano atom

    Co spowodowało zniknięcie wielu starożytnych miast i cywilizacji? Gwałtowne zmiany klimatyczne, eksplozje meteorytów lub komet czy bomba atomowa? Uważna analiza starożytnych eposów, m.in. narodowego eposu Indii – Mahabharaty – zawiera opisy przypominające krajobraz po zniszczeniu Hiroszimy przez bombę atomową.…

    Czytaj więcej...

  • Piktogramy

    Ekolodzy na całym świecie nie od dziś apelują o rozwagę w wykorzystywaniu zasobów naturalnych globu. Kręgi zbożowe pełnią tu rolę „duchowego kuksańca”, mającego skłonić ludzi do szerszego pojmowania życia i świata, który jest naszą wspólną ziemską duszą.…

    Czytaj więcej...

Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.