Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"

lewandowska

Uzdrowiciele, Terapeuci, Radiesteci

Tadeusz Cegliński

Tadeusz Cegliński

Tadeusz Cegliński od czterdziestu lat pomaga chorym wracać do zdrowia.

Ci, którzy mieli szczęście go poznać, wiedzą, że jest człowiekiem o szerokich zainteresowaniach. Słynie z fascynacji kulturą starożytnych cywilizacji, medycyną naturalną i filozofią. Jest magistrem pedagogiki i promocji zdrowia. Ukończył również studia teologiczne i podyplomowe z zakresu ochrony zdrowia. Ma na swoim koncie wiele prac autorskich, w tym: „Wpływ piramidy na strukturę psychofizyczną człowieka” i „Piramidy wyrazem wierzeń religijnych Egipcjan”. Jest pomysłodawcą i twórcą Piramidy Zdrowia i Urody w Tychach, jednego z najbardziej wyjątkowych obiektów hotelowych w Polsce, gdzie ma swój gabinet. Budowla wzorowana na piramidzie Cheopsa w Gizie jest unikalną konstrukcją, w której występuje kumulacja energii pozytywnie oddziałującej na organizm człowieka.

Jego uzdrowicielskie zdolności były wielokrotnie poddawane analizom, badaniom i eksperymentom w placówkach naukowych na terenie Polski i Niemiec, ich pozytywne wyniki potwierdzają też opinie autorytetów naukowych.

Jako pierwszy fenomenem Tadeusza Ceglińskiego zainteresował się w 1985 r. prof. dr Hans Bender z uniwersytetu we Freiburgu, który zaczął gromadzić dokumentację jego uzdrowień. Rok później umiejętnościami polskiego uzdrowiciela zainteresował się prof. dr Güenter Wiegelmann z uniwersytetu w Müenster, prowadzący badania z zakresu niekonwencjonalnych metod leczenia.
Niemiecki naukowiec na podstawie przeprowadzonych testów, obserwacji własnych i licznych wywiadów z pacjentami uznał nadzwyczajne zdolności uzdrowicielskie Tadeusza Ceglińskiego. Efekty swoich badań zawarł w pracy naukowej „Medycyna ludowa dzisiaj” („Volksmedizin heute”).

Z inicjatywy prof. Wiegelmanna kontynuowano badania poświęcone polskiemu uzdrowicielowi na uniwersytecie w Regensburgu oraz w Klinice Specjalistycznej w Donaustauf. Uczestniczyli w nich profesorowie medycyny i psychologii, lekarze różnych specjalizacji, studenci medycyny. W ich trakcie wykazano, że choć działania Tadeusza Ceglińskiego trudno wyjaśnić z medycznego punktu widzenia, to zaobserwowano pozytywne reakcje w przypadkach, w których medycyna okazała się bezradna. Na zakończenie prac tego gremium ustalono, iż istnieje związek przyczynowy między oddziaływaniem uzdrowiciela, a efektami końcowymi u jego klientów.

W latach 90. osiągnięcia i zdolności Tadeusza Ceglińskiego poddano weryfikacji w Polsce. Najpierw zainteresował się nimi
dr n. med. Krzysztof Wasilewski ze Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach (dziś Śląski uniwersytet Medyczny). Z jego inicjatywy przeprowadzono eksperyment na uniwersytecie pod nadzorem prof. dr hab. Stefana Ernsta. Okazało się, że pod wpływem dotyku uzdrowiciela wzrosła prędkość ogrzewania wody, zmieniło się jej pH oraz przewodnictwo. Udowodniono w ten sposób, że dotyk Tadeusza Ceglińskiego działa bez względu na to, czy osoba dotykana wierzy w jego skuteczność czy nie.
W 1994 r. prof. Stanisław Gdula z Politechniki Łódzkiej przeprowadził badania efektywności energetycznego oddziaływania Tadeusza Ceglińskiego. Stwierdził, że energia emitowana z jego dłoni nie ma cech „zwykłego” promieniowania cieplnego, co potwierdza odczucie wnikania wspomnianej energii do wnętrza ciała.
Niezmiernie ciekawe eksperymenty przeprowadzono z nim w 1996 r. Katedrze Fizjologii Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach. Rejestrowano wówczas czynność
skurczową izolowanego preparatu węzła zatokowego serca królika. Pod wnioskami końcowymi podpisał się kierownik katedry,
prof. dr hab. n. med. Witold Tuganowski. W konkluzji czytamy: „…bezsprzeczny pozostaje fakt oddziaływania badanego na preparat. (…) Opisane oddziaływanie pojawia się często, jest wyraźne, zaś warunki doświadczenia są kontrolowane, co oznacza, że faktycznie istnieje”.

Jedną z wielu uzdrowionych przez Tadeusza Ceglińskiego osób jest 85-letnia Wanda Rajwa, Polka mieszkająca na stałe w Rosenheim w Niemczech. 16 lat temu jej organizm z dnia na dzień odmówił posłuszeństwa. Zaczęło się od potwornych bólów szyi. Chora nie mogła zrobić żadnego ruchu bez okrutnego cierpienia. Najpierw zwróciła się o pomoc do swojego lekarza rodzinnego. Internista przepisał jej receptę na silne środki przeciwbólowe oraz dał skierowanie na fizykoterapię. Łykała tabletki i chodziła na masaże. Czas mijał, a kuracja nie przynosiła oczekiwanych rezultatów. Bezradny lekarz wysłał wówczas chorą na konsultacje do kliniki ortopedycznej w Monachium. Po dwóch tygodniach pobytu i serii skomplikowanych badań, usłyszała diagnozę.
Wykryto u niej nowotwór kręgosłupa, który zaatakował kręgi szyjne. Zdaniem lekarzy, jedynym ratunkiem była operacja. Niestety, chirurgiczne usunięcie guza uniemożliwiała jego lokalizacja – bezpośrednie sąsiedztwo rdzenia kręgowego. Drobny błąd chirurgów mógł być dla niej katastrofalny. Groził paraliżem. Zaś rezygnacja z operacji oznaczała rozwój nowotworu i kolejne, jeszcze większe cierpienia, a w konsekwencji śmierć. Tymczasem niemieccy lekarze zdecydowali, że przed zabiegiem poddadzą ją trzymiesięcznej obserwacji.
Nie chcąc tyle czekać i bojąc się o swoje życie, Wanda Rajwa postanowiła poszukać pomocy w Polsce, gdzie mieszka część jej rodziny.

Najbliżsi szukali dla niej ratunku u lekarzy oraz specjalistów medycyny niekonwencjonalnej. W ten sposób trafili do Tadeusza Ceglińskiego. Do wizyty u niego skłoniły panią Wandę sukcesy uzdrowiciela znanego nie tylko w Polsce, ale i w Niemczech oraz fakt, że jego zdolności potwierdziły międzynarodowe autorytety medyczne. Jak sama dziś wspomina, wewnętrznie czuła, że może i powinna mu zaufać.
Najpierw jeździła w towarzystwie córek na terapie grupowe, które Tadeusz Cegliński prowadził w wielu miejscowościach na Śląsku. Później zdecydowała się na seanse indywidualne.
Ku swej nieopisanej radości z tygodnia na tydzień czuła się coraz lepiej. Po każdej wizycie zauważała poprawę stanu zdrowia. Ból był coraz mniej dokuczliwy. Sprawiał to dotyk dłoni Tadeusza Ceglińskiego.
Gdy dręczący kobietę od miesięcy ból odszedł w niepamięć, z nadzieją poszła na badania kontrolne. Prześwietlenia i rezonans magnetyczny wykazały, że operacja nie jest potrzebna! Guz znikł.
Dla Wandy Rajwy to był prawdziwy cud! Z radością w sercu i dokumentami potwierdzającymi cofnięcie się nowotworu wróciła do domu w Niemczech. Znowu mogła normalnie funkcjonować.
Za pomoc w odzyskaniu zdrowia pani Wanda będzie dozgonnie wdzięczna polskiemu uzdrowicielowi. A przecież Tadeusz Cegliński jedynie przykładał dłonie do jej szyi. Niby nic, a życie kobiety zostało uratowane.
Dziś wciąż jest aktywna, z radością i bez bólu pomaga swoim dzieciom i wnukom.

Tadeusz Cegliński pomaga też parom zostać rodzicami. Ostatni taki przypadek wydaje się wprost niewiarygodny. Państwo Olga i Tomasz Borowczykowie spod Turka to małżeństwo z sześcioletnim stażem. Przez kilka lat bezskutecznie starali się o potomstwo, a główną przeszkodą był stan zdrowia 28-letniej dziś kobiety. Lekarze dawali pani Oldze tylko 20 procent szans na macierzyństwo, ponieważ cierpiała na endometriozę. Gorzej, że lekarze nie mogli podjąć skutecznego leczenia ze względu na zapalenie wątroby wywołane wirusem typu C oraz marskość organu. Kłopoty z wątrobą kobieta miała zresztą od dzieciństwa, a o zapaleniu dowiedziała się podczas badań przeprowadzonych 3 lata temu. Sama podejrzewa, że nosicielką wirusa prawdopodobnie była znacznie wcześniej.
Do Tadeusza Ceglińskiego państwo Borowczykowie trafili przypadkowo ponad dwa lata temu. Kobieta była na wizycie kontrolnej w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu im. dr. Wł. Biegańskiego w Łodzi. Jej stan zdrowia był wówczas bardzo zły. Czekała na przeszczep wątroby, ale zdawało jej się, że nie doczeka transplantacji. Pocieszała ją wtedy inna pacjentka. Powiedziała wówczas, że w Tychach przyjmuje uzdrowiciel Tadeusz Cegliński, który pomaga ludziom nawet w beznadziejnych przypadkach. Ponieważ państwo Borowczykowie bardzo chcieli mieć dziecko, postanowili, że zrobią wszystko, aby zostać rodzicami. Zdeterminowani podjęli decyzję, że posłuchają rady nieznajomej. Pani Olga kontynuowała leczenie konwencjonalne, ale zaczęła przyjeżdżać do Tychów. Początkowo Tadeusz Cegliński przykładał dłonie do jej brzucha co 3 tygodnie, potem trochę rzadziej, ale za to systematycznie. Mniej więcej po upływie roku stan zdrowia kobiety poprawił się na tyle, że wykreślono ją z kolejki oczekujących na przeszczep. Zniknęły też ginekologiczne przeciwwskazania do zajścia w ciążę. Jeżdżąc regularnie do tyskiego uzdrowiciela i pozostając pod kontrolą zdumionych obrotem sprawy lekarzy, państwo Borowczykowie starali się o potomka. W końcu udało się. W połowie października Pani Olga urodziła chłopczyka, któremu dali na imię Wiktor. I choć badania lekarskie zarówno matki, jak i dziecka są cały czas w granicach normy, nie zrezygnowała z wizyt u Tadeusza Ceglińskiego. Odwiedza go – po prostu dla zdrowia.

Tadeusz Cegliński wielokrotnie demonstrował swoje zdolności uzdrowicielskie na sympozjach naukowych dla lekarzy, występował w roli eksperta na posiedzeniach Komisji Polityki Społecznej i Zdrowia Senatu RP oraz Sejmowej Komisji Zdrowia.
W czasie czterdziestu lat działalności pomógł wielu chorym. Wśród nich były znane osobistości ze świata polityki czy sportu,
np. prof. Szewach Weiss, ambasador Izraela w Polsce w latach 2001–2003 czy Jerzy Engel, były selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski w latach 2000–2002.

Wydaje się, że najtrafniej działalność Tadeusza Ceglińskiego podsumował dr n. med. Zygmunt Filipowicz, były ordynator lecznicy Ministerstwa Zdrowia w Konstancinie: „Gdyby istniał «poczet healerów polskich», Tadeusz Cegliński z pewnością zajmowałby w nim poczesne miejsce. A pierwsze i jedyne w kategorii tych, których zdolności uzdrowicielskie potwierdzone zostały badaniami naukowymi, pod którymi podpisały się nie tylko polskie lekarskie autorytety”.
Choć Tadeusz Cegliński pracuje z chorymi już od ponad 40 lat, zapotrzebowanie na  uzdrawiający dotyk jego gorących dłoni nie maleje. Wszędzie tam, gdzie pracuje, czyli w Tychach, Głogowie, Wolsztynie i Warszawie, sale przyjęć szczelnie wypełniają się cierpiącymi.

Uzdrowiciele, Terapeuci...

W najnowszym numerze

mkl2018
Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar", ukazującego się od 1996 roku.
Wydawca Centrum "REA" Rena Marciniak-Kosmowska - "Czwarty Wymiar" - All Rights Reserved. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i powielanie treści lub/i grafiki zawartej w tym serwisie bez zgody autora serwisu jest zabronione i chronione prawem.