Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"
Alicja Łukawska
Autor Klubu Pickwicka był zafascynowany historiami o duchach. Zbierał je od najmłodszych lat. Utrzymywał kontakt ze zjawą zmarłej szwagierki, a po śmierci sam pojawił się na seansie spirytystycznym w Ameryce, by podyktować dalszy ciąg niedokończonej za życia powieści.
W 2012 roku przypada 200. rocznica urodzin Karola Dickensa, autora wielu popularnych powieści, takich jak Oliwer Twist, Dawid Copperfield, Mała Dorrit czy Magazyn osobliwości. Z tej okazji w Wielkiej Brytanii organizowane są rozmaite imprezy, wykłady i wystawy. British Library postawiła na związki pisarza ze zjawiskami paranormalnymi. Prezentowana jest tam ekspozycja zatytułowana A Hankering after Ghosts: British Library’s Charles Dickens and the Supernatural. Angielskie słowo „hankering” tłumaczy się jako „pożądanie” lub „tęsknota”; to hanker after to „wzdychać za czymś”. Takiego zwrotu użył John Foster, który w książce The Life of Charles Dickens napisał, że autor Opowieści wigilijnej cierpiał na coś w rodzaju tęsknoty za duchami.
Wystawa w British Library, na którą składają się listy, książki i rozmaite dokumenty, pokazuje, w jaki sposób życie i twórczość Dickensa były związane z parapsychologią, magnetyzmem i spirytyzmem. Szczególnie interesujący jest list z 1853 r. adresowany do żony Catherine, w którym tłumaczy się ze swego nadmiernego zaangażowania w proces magnetyzowania pewnej młodej kobiety. Ekspozycji towarzyszy seria wykładów na temat twórczości Dickensa i angielskiej literatury gotyckiej.
Ukochana z zaświatów
Mały Karol lubił makabryczne historie. Kiedy miał kilka lat, niania, Mary Weller, opowiadała mu o nieboszczykach powracających z zaświatów i stukających w okno kościstymi palcami. Gdy nauczył się czytać, jego ulubioną lekturą było pisemko dla dzieci The Terrific Register: or, Records of Crimes, Judgements, Providences and Calamities zawierające mrożące krew w żyłach opowiadania o duchach, mordercach i kanibalach. Kopie tego wydawnictwa można obejrzeć na wystawie.
Dickens wyszukiwał nawiedzone domy i wierzył w teorie Emanuela Swedenborga o wpływie duchów na świat żywych. Uważał ich istnienie za coś niepodlegającego dyskusji. Były obecne nie tylko w opowieściach wigilijnych pisanych co roku na Boże Narodzenie czy przerażających historiach wplecionych w treść Klubu Pickwicka, ale także w życiu realnym pisarza. Przez większą część życia był przekonany, że z zaświatów towarzyszy mu zjawa Mary Hogarth, młodszej siostry żony, która bardzo mu się podobała, a być może nawet się w niej podkochiwał. Siedemnastoletnia dziewczyna zamieszkała z Dickensami tuż po ich ślubie. W maju 1837 r. wszyscy troje byli w teatrze. Kiedy wrócili, Mary poszła do swojego pokoju, a po jakimś czasie rozległ się jej krzyk. Pisarz zerwał się z łóżka i pobiegł do niej. Mary była w agonii. Dusiła się, bezskutecznie próbując chwycić powietrze. Posłano po lekarza, ale chora nie dożyła jego wizyty. Umarła w objęciach Dickensa, który zdjął z jej palca pierścionek i założył na swój mały palec. Nosił go do końca życia. Wykupił dla Mary grób na londyńskim cmentarzu Kensal Green, a dla siebie zarezerwował sąsiednie miejsce.
Jest to historia pewnej kamienicy, która stoi w samym sercu pięknego, średniowiecznego miasta, pełnego gotyckich kościołów i tajemniczych zakątków. Zdaje się podobna do innych otaczających rynek, pośrodku którego wznosi się renesansowy ratusz. To jedynie pozory……
Przy szlaku na Błatnią, na zboczach góry Wysokie, w malowniczym zakątku pomiędzy starymi świerkami i jodłami znajduje się uroczysko kultowe z XVII w.…