Oficjalna strona miesięcznika "Czwarty Wymiar"
Krzysztof Pohorski, „W kręgu kultury Tybetu” (Wydawnictwo „Kabel-Inwest”, Warszawa 2011; s. 216)
O tym, że kultura Wschodu od dawien dawna fascynuje Europejczyków wiadomo bardzo dobrze i wiele świadectw tego już poznaliśmy. Na ogół dawały one wyraz temu, jak bardzo interesuje nas duchowość tamtego regionu z całą jej odmiennością od europejskiego racjonalizmu. Jest też jednak drugi nurt tej fascynacji: zachwyt urodą Azji, jej egzotyczną dla nas przyrodą, groźnymi krajobrazami i – co tu dużo mówić – często dziwnymi obyczajami. I właśnie to wszystko pokazuje w swoim fotograficznym albumie Krzysztof Pohorski, z zawodu inżynier, z zamiłowania turysta i himalaista, z talentu wrażliwy obserwator świata. No i miłośnik kultury tybetańskiej. Wszystkie te jego cechy zapisane są w zdjęciach, które robił w czasie swoich podróży i których wybór teraz zaprezentował. Z jednej strony wyraża się w nich zachwyt urodą gór, na które się wspinał i na które patrzył przez wizjer swojego aparatu, z drugiej – zachwyt nad wyobraźnią i pomysłowością azjatyckich budowniczych, którzy wznieśli w niebywale trudnych warunkach mnóstwo porażających swoimi rozmiarami i także kameralnych, ale pięknych budowli, najczęściej o religijnym przeznaczeniu, które wyrastają na szczytach wzgórz albo w jakiś niezwykły sposób, na pierwszy rzut oka urągający zasadom fizyki, przyklejone są do zboczy gór i niebotycznych skał. Ale kiedy odwraca się od gór i budowlanej inżynierii, ujawnia swoje zaciekawienie ludźmi zamieszkującymi ten region, obserwuje ich zachowanie w momentach zwyczajnych i w chwilach zadumy czy religijnego skupienia, pokazuje – nie odrywając wzroku od ludzi – jak współczesność współżyje tam z tradycją i jak łatwo przenikają się one choćby w codziennych strojach. Nie ukrywa również swojej fascynacji buddyjską sztuką, którą jego zdjęcia pokazują z prawdziwym pietyzmem. I są to rzeźby i malowidła mało albo wcale u nas nieznane, bo przecież nie wystawiane w muzeach czy galeriach, ale będące obiektami kultu w mniej lub bardziej prowincjonalnych świątyniach. Wszystko to razem układa się w fascynującą opowieść, jaką snuje doświadczony podróżnik o regionie, który wielokrotnie odwiedził i dobrze poznał. Całą tę dokumentację jego urody uzupełnia w albumie zwięzły tekst opisujący historię, religię i polityczne uwikłania Tybetu, Bhutanu, Nepalu i Mongolii. Moim zdaniem rzecz konieczna dla wszystkich zafascynowanych tamtymi stronami, a inni mają szansę po lekturze i obejrzeniu zdjęć Podhorskiego do zafascynowanych dołączyć.
Grażyna Fosar i Franz Bludorf, „Nikt nam nie odda przyszłości”(Przeł. Beata Stawińska-Stadnyk. Wydawnictwo Pulsar, Warszawa 2011; s. 296)
O tym, dlaczego poroże jelenia jest fenomenem w świecie biologii, oraz niespotykanych…
…w gościnnych progach kawiarni BATIDA, w Warszawie…
Mezoamerykański rytuał gry w piłkę nożną od początku miał krwawy charakter.…
Znaczenie występującego w tytule słowa „bróg” mało kto już pamięta, a jest to daszek, pod którym przechowywane jest siano czy słoma. Używając go, autor chciał pewnie zasygnalizować, że na książkę złożyły się eseje dobrze ułożone, ale takie, które „wyrosły” gdzie indziej, nie były pisane z myślą o tym, że złożą się na ten tom. A jednak stanowią całość.…
Kto pamięta sukces poprzedniej książki Szurawskiego – „Pamięć. Trening interaktywny” – ten pewnie bez specjalnych zachęt sięgnie po tę również. Jest to bowiem jej kontynuacja i opis tego, jak wynieść pozyskane już umiejętności na poziom mistrzowski. A o jakie umiejętności chodzi?…